24 lutego 2014

Kurorty Krymu

UWSPÓŁCZEŚNIENIE NIEWCZESNYCH WRAŻEŃ (26II2014):
Trochę rozminąłem się z prawdą o ukrainnym uspokojeniu. Tak to jest, gdy się odnosi do zmiennych na gorących realiów rzeczywistości. Owszem, napięcie może zelżało w Kijowie, ale za to narosło na Krymie. Nie można się jednak temu dziwić. „Ekscentryczny prezent Chruszczowa”...Uwagę zwraca przy tym proukraińsko-antyrosyjska postawa Tatarów. Ale w tym też nic dziwnego.

No. Na Ukrainie napięcie trochę się opadło. Dlatego nie będzie nie na miejscu zrelaksowany, szybki i wielotematyczny przelot przez kurorty Krymu. Zanim on nastąpi, najpierw szybki przelot przez okoliczności historyczno-geograficzne, czyli haust wiadomości nieprzydatnych nikomu, ale podawanych w podobnym przypadku. Otóż, jak wspomniałem, interior Krymu jest płaskim stepem, gdzie nic nie ma. Na południu krajobraz zaczyna falować, aż wtem wypiętrza się wielki wał gór. Są to - o niespodzianko - Góry Krymskie.

Jak pisał w sonecie (krymskim) Mickiewicz:

PIELGRZYM
Tam!… czy Allah postawił ścianą morze lodu?
Czy aniołom tron odlał z zamrożonej chmury?
Czy Diwy z ćwierci lądu dźwignęli te mury,
Aby gwiazd karawanę nie puszczać ze wschodu?

Na szczycie jaka łuna! pożar Carogrodu!
Czy Allah, gdy noc chylat rozciągnęła bury,
Dla światów, żeglujących po morzu natury,
Tę latarnię zawiesił śród niebios obwodu?

MIRZA
Tam? — Byłem: zima siedzi; tam dzioby potoków
I gardła rzek widziałem, pijące z jej gniazda.
Tchnąłem, z ust mych śnieg leciał; pomykałem kroków,

Gdzie orły dróg nie wiedzą, kończy się chmur jazda,
Minąłem grom, drzemiący w kolebce z obłoków,
Aż tam, gdzie nad mój turban była tylko gwiazda.
To Czatyrdah!

PIELGRZYM
Aa‼

Góry te oddzielają obszar, który w czasach Chanatu Krymskiego nie należał do tego państwa. Początkowo były to pozostałości greckich (bizantyńskich) kolonii, jak na przykład Despotat Teodoro, oraz posiadłości genueńskie, potem teren pod bezpośrednim władaniem Imperium Osmańskiego.

Z bazą - na modłę Floty Czarnomorskiej - w Sewastopolu, wyruszyliśmy na przegląd krymskiej riwiery leżącej u południowego podnóża gór. Można dostać się tam malowniczym szlaiem nadmorskim, można też dojechać przez góry, drogą wspinającą się serpentynami na przełęcz Bajdarskie Wrota.

Z Wrót owych widać minicerkiewkę postawioną na skalnej półce. Jest to epitafium zabitego cara Aleksandra II wystawione przez zamożnego rosyjskiego kupca. Akurat trafiliśmy tam na ujmująco skromny ślub czarująco bezpretensjonalnej pary.


Okoliczności jawią się równie czarująco, jedynym zgrzytem jest z sowieckim wdziękiem poprowadzona linia wysokiego napięcia... Ale nie ma się co dziwić. W czasach Imperium Walczącego Pokoju, cerkiew, jak wiele, wiele innych, zamieniono na magazyn...

Rzut oka spod cerkwi na otoczenie, które otaczają otaczające góry wpadające (nierzadko dosłownie) w Morze Czarne.


A to już spojrzenie na nią z dołu, z Foroskiego Parku w nadmorskiej miejscowości Foros.
Zaczyna się tu bowiem pas kurortów nieprzerwanie niemal ciągnący się na długim odcinku południowego wybrzeża Krymu, znaczony wybitnymi rezydencjami i założeniami parkowymi dawnych (i późniejszych) elit Rosji.


 Tak rozkosznie zażywa kanikuły lud rosyjsko-ukraiński na wakacjach.


Jeden z charakterystycznych i bardziej znanych szczytów górskich - Ai Petri.
Jeśli kto ciekawy, może przekonać się, że Wikipedia dysponuje niemal identycznym ujęciem. Cóż... internet wszędzie już był i wszystko już sfotografował.

Na Ai Petri wjeżdża radziecka kolejka linowa. Z żalem nie skorzystaliśmy - brakło czasu!


Z tego też względu odpuściliśmy sobie zwiedzanie słynnego pałacu Woroncowa w Ałupce, wybierając w zamian kąpiel morską. Jakiś pałac do zwiedzenia zawsze się znajdzie, a nasz pobyt nad M. Cz. nie był najdłuższy na świecie. Na przykład, znalazłem póżniej pałac wzorowany na tej neogotycko-mauretańskiej rezydencji na Mazowszu, cztery mile za Warszawą... Co prawda, nie zwiedzałem także, ale dlatego, że nie wpuszczają.


Jałta. Słynne miejsce, jako kurort i jako miejsce konferencji pokojowej, szczególnie niemiło widzianej przez Paliaków... Ale niech się nie krzywią, bo za to mają kościół polski katolicki na głównym bulwarze miasta.


Ogólnie można było się przekonać, że to okropnie zatłoczona letnikami miejscowość, wypełniona w miejscach, których nie wypełniają letnicy, turystyczno-wypoczynkowym blichtrem. Jest jednak trochę post-radzieckich smaczków, jak na przykład takie mozaiki:


I to tyle z uzdrowiskowego przejazdu po krymskiej riwierze. Jałta była najdalej na wschów wysuniętym punktem wycieczki oraz całej podróży krymsko-ukraińskiej. Nie zdołaliśmy nie tylko wjechać na Ai-Petri i wedrzeć się do wnętrz pałacu Woroncowa, ale nawet, za przeproszeniem, nie zaliczyliśmy miejscowych landmarków, takich jak Ajudah i Aj-Todor.
Innym razem.

Na koniec - fauna Krymu.






16 komentarzy:

  1. Świetne miejsce na magazyn, ta cerkiew na skale!!! Co tam trzymali, albo kogo?

    Mozaika radziecko-antyczna: nie wiem, czy oglądałeś świeży fotoreportaż z willi prokuratora Pszonki, jego rzymski portret jest rezultatem podobnej fascynacji:
    http://1.bp.blogspot.com/-wr_ekhHEK74/UwoqZo13KnI/AAAAAAAAHag/PGz0Ya-3nS4/s1600/DSC_8040.JPG

    Jest tam tez motyw jałtański:
    http://4.bp.blogspot.com/-PDAXQfKMF28/UwopnOF5aqI/AAAAAAAAHTg/EFBa_v2bT4Y/s1600/DSC_7977.JPG

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. może był tam magazyn wysokiego napięcia?

      prokurator kojarzy mi się - nie wiedzieć czemu - z rzymianami z "Asteriksa" ;-)

      Usuń
  2. Słodkości wielkie! Żeby to tak tam bardziej bezpiecznie/cywilizowanie się człek mógł poczuć, to pewnie karawany turystów by ciągły z całej Jewropy. A tak, to mają dla swoich tylko.

    A tak na margin-esie - w wiki był niedawno jakiś projekt, polegający w skrócie na obcykaniu zdjęć miejsc opisanych jako zabytkowe/zabytki, a nie sfoconych albo sfoconych lecz sknoconych, bo tych jest na wiki wcale niemało. Nawet się miałem zabrać za jakiś obszar, ale nie mam Marcinowej cierpliwości do łażenia według wyznaczonej marszruty z przewodnikiem w łapie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. byłem tam krótko - niecały tydzień, na Ukrainie w sumie trzy, ale nigdzie nie czułem się niebezpiecznie. ani na szczycie klifu, wśród biesiadującej młodzieży luźnej, ani o północy w kijowskim metrze, ani na zapadłej wsi na Dzikich Polach, ani wieczorem w centrum rozimprezowanego Równego...
      przeciwnie - wszędzie można spotkać się z ogromną życzliwością ludności.
      nie to, żeby przestępczość miała nie istnieć, ale... nie bez przesady...
      takich nie spotkaliśmy :-)

      Usuń
    2. Chodząc po ulicach Kijowa (parę lat temu, za to parę razy) też się czułem bezpiecznie, ale autem to w życiu bym się tam nie wybrał. Nie na moje nerwy ;)

      Usuń
    3. no tak, jazda tam autem jest dość ekscentryczna. ale się udało :-)
      można także jechać tam na samolocie, ale tu ważna jest druga z poruszonych przec Cię kwestii: braki cywilizacyjne, czy raczej infrastrukturalne na miejscu.
      niestety, na bycie backpackerem ekstremalnym jestem już zbyt spierniczały ;-)

      Usuń
  3. Piąte zdjęcie :) Takie krajobrazy to ja bardzo lubię. No i koty, koty są słodkie :)
    O.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. krajobrazy oszałamiające, mnóstwo ciekawych zabytków kultury tej i owej, mili ludzie, tanie arbuzy, stragany z winem "na rozliw", psy, koty i bałagan. :-)

      Usuń
  4. "Sonety..." to niezła delirka, natomiast zdjęcia cacy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja tam lubię, ale też i "Dziady", to dopiero delirka.

      Usuń
  5. Widoki przednie, ale i rozczarowanie - juz myslałam, że to Ty tak zgrabnie skaczesz do wody:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no, nie mam tak... senatorskiej prezencji. "-)

      Usuń
  6. Uda Ci się wrócić z Krymu? Lotnisko zablokowane, bojówki na ulicach.

    OdpowiedzUsuń
  7. To sobie u Ciebie pooglądałem Krym.
    Pewnie nigdy tam mnie nie będzie osobiście...
    Chyba że jednak coś się zmieni i jednak będę :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bądźmy dobrej myśli...
      ciekawe, jak będzie z wizami? do tej pory nie było...
      pozdrawiam.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...