6 października 2017

Deszczowa sobota

Deszczowa sobota. Zawiń się w koc, napij wina, przytul kota. Tego, co przyniosłeś raz z błota. Dziś nie w głowie mu żadna psota. Patrzy za okno jak cielę w malowane wrota. A tam - wciąż słota. Lecz nie dziwota. W końcu to listopad. Stąd dżdże, mżawka oraz ciągły opad. Leżysz swobodnie, jak na ringu Gołota. Zapominasz o wszelkich kłopotach... Ale tkwić na łóżku w dzień to trochę sromota. Jakbyś czekał na Godota. Możesz wstać, włożyć obuwie - ech... marki Kubota. I zrobić kawę, zapachnie, jakby to była Bogota. Usiądź do blogu, może powstanie jakaś nowa nota?

Myślisz, że widziałeś już wszystko?
A tu z szafy wyłania się dupsko.



18 września 2017

14 września 2017

Potwory lasu

Wędrując śród kniei, leśnych ostępów, a nawet i drałując drogą lub spacerując parkiem, można napotkać różne straszne stwory, przyrodnicze przerażacze i wynaturzenia natury. Kiedyś już pokazałem takie nagłe spotkanie: z drętwą mątwą, która... jak to było? Aha: sterczy sztywno od pasa w górę... itd.

Popatrzmy, co jeszcze czyha w plenerze.

1. Ent. Po prostu, skurczybyk. Jak się patrzy.


2. Chłoniec. Wyjątkowa paskuda i nienasycona. Może to o nim było poniekąd to, że "Las nocą rośnie. Otchłań otwiera usta ogromne, chłonie i ssie"?


3. Prozaiczny Predator - w drzewo bobkowe (czy jakie tam) przemieniony.


 Wstrętna świnia.


 4. I na koniec najpoczciwszy ze wszystkich - corcodillus. Chyba braciszek tego tam.


Strzeż się, Grzybiarzu! Strzeż się, Szyszko!





31 sierpnia 2017

Nina Simone

„My Baby Just Cares For Me” - każdy, kto nie dorastał wśród bagien Polesia, zna ten utwór. Ja też znałem oczywiście i przez długi czas było to moje jedyne skojarzenie z Niną Simone. W ostatnich latach zaczęło się to zmieniać, tzn. poznałem jedną po drugiej kilka innych piosenek w jej wykonaniu.
Jej! Jest ich - tych nowych - niewiele - tyle, co palców u dłoni przeciętnego drwala, ale jedna w drugą są prześwietne!

Co więcej - okazuje się, czego świadom nie byłem, że artystka ta nie tylko śpiewała, ale i grała na fortepianie, który przecież na przykład w wyżej wymienionej piosence jest głównym aktorem, nieprawdaż? Nie byłem tego świadom, gdyż być może obraz zmąciło mi zaznajomienie się z plastelinowym filmikiem wyświetlanym ongiś w kinach przed daniem głównym, czyli obrazem pt. „Wściekłe gacie”...


Mój szacunek dla Niny Simone tym samym zgiął się w ukłonie do podłoża.
A zgiąłby się i tak, wobec tego, czym jest i jak prezentuje się utwór „Sinnerman” w jej wykonaniu.


O kurczę, co za utwór. Rozplaskanym na podłodze, a po tej kodzie muszę pójść zrobić sobie zastrzyk z gliceryny na ukojenie...
Potem dopiero można wsłuchać się w „Funkier Than a Mosquito's Tweeter”, w którym prym wiedzie szaleńcza sekcja rytmiczna - bas i perkusjonalia, oczywiście poza główną bohaterką seansu, gróbowargą., ciemnolicą śpiewaczką.


Tymczasem wakacje należy uznać za odbyłe.
Lato zaś... Jeszcze jest. Ale przypomina się anegdota z Murmańska:
- Jaka tam u was zima? Pewnie długa i ciężka?
- Nieee. Zimy zaledwie 10 miesięcy... A potem już tylko lato i lato!








27 sierpnia 2017

26 sierpnia 2017

PzW S04E5-8





Niemal bezludne Stare Miasto objawia inny wymiar swojego powabu. Zwłaszcza latem.





25 sierpnia 2017

PzW S04E1-4

Sierpień mija, wraz z nim cała reszta czasu oraz, znaczy, wakacje, a tu pocztówki nie wysłane.
Nadrabiamy, wrzucając do skrzynki od razu po cztery naraz.





Tak, wszystkie obrazki znów pochodzą ze spaceru staromiejskiego wykonanego świtem, tym razem z inicjatywy b. blogera warszawskiego H_Piotra, dnia 1 VII 2017, a więc spaceru poniekąd grupowego.




8 sierpnia 2017

31 lipca 2017

No, lipcu...

...trochę się zrehabilitowałeś na sam koniec, ty draniu*. A świerszcze dziś dostały szału.


*) lipiec w Polsce był najchłodniejszy od 13 lat, doniosło usłużnie radio.
Żebyśmy to przynajmniej mieli 13 lat mniej...





Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...