Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zgubiony kapeć. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zgubiony kapeć. Pokaż wszystkie posty
26 października 2020
28 lutego 2019
14 września 2018
12 sierpnia 2017
10 maja 2017
9 kwietnia 2017
Niedzica
Czy wy wiecie,
czy wy wiecie,
że już kwiecień?
czy wy wiecie,
że już kwiecień?
Gdy się powiedziało „a” jak Mirów, trzeba powiedzieć „b” jak Bobolice.
Tak samo, gdy się powiedziało „c” jak Czorsztyn, należy powiedzieć „d” jak Niedzica.
Stoją bowiem te dwie fortece naprzeciw siebie jak Gog i Magog, Świdryga i Midryga, Minas Morgul i Minas... (to drugie). Ehm... chwileczkę. Już to pisałem. Przy okazji Chocimia i zamku w nimże, tamże.
Atoli nie bez przyczyny to powtórzenie! Analogia występuje w postaci okoliczności trans- i granicznych.
Jak na Podolu, z jednej strony był polski, czy też rzeczpospolity Żwaniec i Kamieniec, po drugiej wołosko-turecki Chocim, tak tutaj mamy polski Czorsztyn i spisko-węgierską Niedzicę, a konkretnie zamek Dunajec (Dunajecz). W obu przypadkach granicę należy uważać za znikniętą.
I tak, jak w przypadku Chocimia odrębność przynależności polityczno-kulturowej odmalowuje się w samym wyglądzie, czyli tzw. architekturze obiektu. Jest on wyraźnie - gdy się przyjrzeć - odmienny od pozostałych zamków polskich z epoki, tzn. średniowiecza przebudowanego w nowożytności (i nie mówię tu o widocznym poniżej manierystycznym domofonie).
A więc warto pamiętać, że zabytek ten nie należał do państwa polskiego, a przez gros jego istnienia władały nim rody węgierskie. Nazwisko inicjatora najpoważniejszej przebudowy - Jerzego Horvatha - oraz data - MDCI - uwidocznione są w tablicy nad bramą.
Trochę psim swędem państwo nasze zainkasowało bez mała sto lat temu kawałeczek Spisza (i Orawy po drugiej stronie Tatr, chyba dla równowagi) wraz z pięknym zamkiem niedzickim.
Niemal zawsze przy okazji opisywania tego regionu i tamtych czasów wspomina się, że w dobrach zamkowych do lat 30. XX wieku przetrwała szczątkowa forma pańszczyzny, tzw. żelarka (zniesiona ustawą sejmową).
O samym polskim Spiszu mam zamiar spisać wpis stosowny w nieoczekiwanej przyszłości. Nie na zasadzie wypisu z W-pedii, a raczej w formie wypracowania „Spisz i ja”.
Na dobranoc panorama Pienin z zamkiem Dunajecz oraz i z jakimś zgubionym kapciem:
Dobranoc.
Etykiety:
góry,
zabytki staropolskie,
zgubiony kapeć
13 grudnia 2016
9 września 2016
Paradoks czasoprzestrzenno-obuwniczy.
Nierozwiązywalnym paradoksem czasoprzestrzennym jest to na przykład, że jeśli się wchodzi do łóżka zostawiając przed nim kapcie (czy tam inne obuwie), to potem, wstając, zastaje się je skierowane w inną stronę, niż by się chciało. Żeby je wzuć, należy dokonać obrotu ciałem. To budzi uzasadniony żal i rodzi frustrację dnia codziennego.
No, wystarczy o tym. Już niebawem, na złamach niniejszego blogu
Podróż do jądra Polski.
No, wystarczy o tym. Już niebawem, na złamach niniejszego blogu
Podróż do jądra Polski.
Etykiety:
zgubiony kapeć
3 września 2016
22 kwietnia 2016
30 października 2015
7 października 2015
W sprawie prezydenta Dudy i jego
Muzyka znad zgubionych kapci (zagadka)*
Moje huty pracowały dzień i noc. Potem, w rozgrzanych ogromnych kuźniach, półnadzy Herkulesi zatrudnieni na umowach o dzieła wykuwali w znoju rozżarzoną treść. I tak powstał poprzedni wpis na blog „Sad rzeczy”. Blog będący oknem wystawowym, w którym pokazuję to, co mi się podoba. A podoba mi się m.in. muzyka, także ta, proponowana przez zespół Beirut. Lecz cóż - poza kryptoreklamą księżyca, moja laudacja doczekała się tylko jednego wtóru.
Czy innym ryba odebrała głos? Nie - pewnie kierowani wrodzoną delikatnością nie chcieli robić ambarasu, mówiąc, że im taka muzyka się nie podoba. Ale jednak zleciało się do tej materii widzów co niemiara, wyjątkowo. Wiem to ze spisu treści, który wyświetla się przy publikacji, edycji i kapadocji. Widocznie zanęcił ich tytuł - biedaki myśleli, że będą pocztówki z autentycznego Libanu. A tu co? Dupa z masłem.
A skoro tak, to mam wobec tego ofertę muzyczną (Das Musikalische Opfer) z innej beczki.
Czasem człowiek robi bowiem nie tylko zdjęcia - czasem wykona filmik. Porządkując grządki bitowe, znalazłem niedawno zapomniany fragment - bo te fragmenty ulegają łatwemu zapomnieniu - z dawnych czasów połowów kapci z morza. Film zasadniczo opowiada o zwierzętach. Zilustrował się on sam tłem muzycznym lecącym właśnie wtedy w tle. Odciętym od początku i od swego końca.
I tu zagadka natury socjologicznej - kto to gra? Osoba, która udzieli prawidłowej odpowiedzi, poza moim szacunkiem należnym znawcy rockandrolla, dostanie w ucho - coś przy następnej okazji.
*) To jest właściwy tytuł wpisu. W sprawie prezydenta Dudy i jego prezydentury oraz innych bieżących zagadnień informacji można zaczerpnąć np. z gazet. A tu - jest blog WOLNY od polityki.
Moje huty pracowały dzień i noc. Potem, w rozgrzanych ogromnych kuźniach, półnadzy Herkulesi zatrudnieni na umowach o dzieła wykuwali w znoju rozżarzoną treść. I tak powstał poprzedni wpis na blog „Sad rzeczy”. Blog będący oknem wystawowym, w którym pokazuję to, co mi się podoba. A podoba mi się m.in. muzyka, także ta, proponowana przez zespół Beirut. Lecz cóż - poza kryptoreklamą księżyca, moja laudacja doczekała się tylko jednego wtóru.
Czy innym ryba odebrała głos? Nie - pewnie kierowani wrodzoną delikatnością nie chcieli robić ambarasu, mówiąc, że im taka muzyka się nie podoba. Ale jednak zleciało się do tej materii widzów co niemiara, wyjątkowo. Wiem to ze spisu treści, który wyświetla się przy publikacji, edycji i kapadocji. Widocznie zanęcił ich tytuł - biedaki myśleli, że będą pocztówki z autentycznego Libanu. A tu co? Dupa z masłem.
A skoro tak, to mam wobec tego ofertę muzyczną (Das Musikalische Opfer) z innej beczki.
Czasem człowiek robi bowiem nie tylko zdjęcia - czasem wykona filmik. Porządkując grządki bitowe, znalazłem niedawno zapomniany fragment - bo te fragmenty ulegają łatwemu zapomnieniu - z dawnych czasów połowów kapci z morza. Film zasadniczo opowiada o zwierzętach. Zilustrował się on sam tłem muzycznym lecącym właśnie wtedy w tle. Odciętym od początku i od swego końca.
I tu zagadka natury socjologicznej - kto to gra? Osoba, która udzieli prawidłowej odpowiedzi, poza moim szacunkiem należnym znawcy rockandrolla, dostanie w ucho - coś przy następnej okazji.
*) To jest właściwy tytuł wpisu. W sprawie prezydenta Dudy i jego prezydentury oraz innych bieżących zagadnień informacji można zaczerpnąć np. z gazet. A tu - jest blog WOLNY od polityki.
Etykiety:
muzyka,
zgubiony kapeć
1 października 2015
29 lipca 2015
25 maja 2015
23 stycznia 2015
7 listopada 2014
21 sierpnia 2014
11 kwietnia 2014
20 lutego 2014
Chersonez Taurydzki
I pomyśleć, że takie państwo jak Ukraina, bądź co bądź - nasz sąsiad, ma regularne starożytne ruiny!
Stało się to atoli wskutek szczęśliwego nieporozumienia. Szczęśliwego podwójnie, dla Ukrainy i dla świata:ktoś założył, że Związek Radziecki będzie trwał wiecznie. Tym kimś był jego pierwszy sekretarz partyjny, Nikita Chruszczow, który podarował Krym Republice Ukraińskiej w okrągłą, trzechsetną rocznicę ugody perejasławskiej (oddającej w praktyce lewobrzeżną Ukrainę Rosji).
Po tatarskich bowiem, dziś wtłaczam w blog rzut oka na krymskie pozostałości greckie.
Gdy zagłębić się między bloki, zaraz za sewastopolskim GUM-em (gławnyj uniwiermag) dociera się na ogrodzony teren jednego z morskich półwyspów. To tu znajduje się rezerwat archeologiczny w miejscu dawnej greckiej kolonii - Chersonezu.
Było to miejsce
pierwszego
chrztu księcia Rusi Kijowskiej, Włodzimierza. Rosja, która przejęła Krym w XVIII wieku, nie omieszkała nagłośnić i wykorzystać propagandowo owego faktu, m. in. budując neoruski sobór na chersoneskiej agorze...
Teatr grecki. Ciekawe, czy grano tu w starożytności np. Odprawę posłów greckich?
Wytarty lew.
Starożytności.
Sobór pośród ruin.
Wyciąg z eksponatów muzealnych.
Nieodzowne polonicum. I dziś nad jedną chatką na terenie rezerwatu powiewa biało-czerwona flaga: trwają prace archeologiczne z udziałem polskich starożytników.
Etykiety:
Krym,
sztuka,
zgubiony kapeć
Subskrybuj:
Posty (Atom)
















