8 stycznia 2014

Nadzorcówki nadwiślańskie

W trakcie dzisiejszego wpisu Zaglądacz blogowy będzie miał okazję przekonać się o istnieniu czterech jednakowych domów.
Z pozoru to nic nadzwyczajnego - od czasów supremacji modernizmu w architekturze powtarzalność to chleb powszedni praktyki budowlanej. Można tu - w odniesieniu dowarszawskim - wspomnieć sztandarowe dzieło owego stylu: Osiedle za Żelazną Bramą, składające się z bez mała dwudziestu jednakowych z zewnątrz komód na ludzi, każda o wymiarach około 90x16x50 metrów (DxSxW), rozsianych w takim samym układzie (oś północ-południe) na przestrzeni prawie 500 hektarów Śródmieścia Warszawy.
Dziś także jest to grzech wielu inwestycji, zwłaszcza mieszkaniowych: dowolnie duże połacie gruntu zabudowuje się identycznymi domami, jakby gigant walił swoim gigantycznym stemplem w glebę.

W gruncie rzeczy natomiast powtarzalność osobnych obiektów uzasadniona jest tylko specyficznym przypadkiem specyficznej kompozycji, na przykład osiowej, albo specyficznym przypadkiem specyficznej funkcji obiektów, takich jak na przykład eremy kamedulskie. Albo - na przykład - oboma.

W przypadku dzisiejszowpisowym nie mamy aliści do czynienia z chciwością i brakiem finezji w zagospodarowaniu przestrzennym, a z tajemniczym zaistnieniem takich samych obiektów odległych od siebie o kilkadziesiąt kilometrów, lecz jednak podporządkowanych wspólnemu pierwiastkowi, któremu na imię Wisła.

Podczas welowycieczki nadwiślańskiej w niezwykle upalny dzień 1 lipca roku zaprzeszłego, natknąłem się byłem na ciekawy obiekt malowniczo usytuowany na krawędzi skarpy wiślanej, która w tych okolicach znajduje się na prawym brzegu.


Bliższa analiza miłej oku budowli w stylu rodzimym - jak się domyśliłem, z lat 20. XX wieku - wykazała iż jest to NADZORCÓWKA Nadzoru Wodnego w Smoszewie Inspektoratu we Włocławku Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Warszawie.
Poobcowałem z budowlą, przyrodą i krajobrazem ojczystym królowej polskich rzek rozpościerającym się w dole i - nie zapominając o pamiątkowych zdjęciach - pożeglowałem na falach pedałów w dalszą drogę.


Ku mojemu zdumieniu, bardzo podobny, by nie rzec - identyczny budynek spostrzegłem później w odległym o 20 kilometrów Wyszogrodzie. Również usytuowany na wysokiej skarpie, również pełni funkcję nadzorcówki.
O dziwo - ze specjalnej tabliczki, można dowiedzieć się, że jednak nie jest to dziełko przedwojenne, a przeciwnie - po. Z roku 1949, wzniesione przez Dyrekcję Okręgową Dróg Wodnych Ministerstwa Komunikacji. A więc myliłem się co do metryki.





Aż podskoczyłem, gdy na internetowej fotografii panoramy Płocka od mostu zdjętej spojrzenie wyłowiło kolejną nadzorcówkę. Osobiście obskoczyłem ją w tym roku w maju, podczas wizyty w Krzywoustowym grodzie warszawskiej grupy miłośników secesji.



Tknięty przeczuciem, przejrzałem potem pobieżnie pobrzeże wiślane w dół od Płocka i w górę od Smoszewa. Nie myliłem się - mina mi zrzedła.
Niestety wykwitł niezbicie jeszcze jeden taki budynek. Nie było rady, musiałem tam pojechać. Tyle dobrego, że jest najbliżej Warszawy: w Rajszewie.
Tyle też złego, że chociaż na zdjęciach kosmicznych ma dach dachówkowy, to już tego dachu nie zastałem. Wystarczy spojrzeć: nowe, dowolnie wstawione okna, nowy, dowolnie nakryty dach... i mamy, to co mamy. Wdzięk „rodzimości” się ulotnił. Oto domek, jakich wiele wszędzie wokół, może tylko o zgrabniejszych niż one proporcjach. Najwyraźniej też jako jedyny (?) nie jest już Nadzorcówką - została tylko metryczka Ministerstwa Komunikacji i nazwa pobliskiego przystanku autobusowego: Rajszew Nadzorcówka.




Nawet kotek się tym zafrasował.


Ot, ciekawostka przyrodniczo-architektoniczna. Projekt typowy nadzorcówek nadwiślańskich, mazowieckich, styl rodzimy poprzedwojenny a przedsocrealistyczny - czyli formalne continuum.
Widać, że w lepiej się mają te pozostające w państwowych rękach (czyli czyich?), chociaż i w nich okna nie są takie, o jakich by się marzyło.
Kto wie, może gdzieś czai się piąta nadzorcówka, albo i szósta, i tak dalej?





20 komentarzy:

  1. Niezły z Ciebie detektyw :)

    OdpowiedzUsuń
  2. O, ciekawe! I widać, że czasem lepiej nie pozwalać niektórych budynków remontować i pozwolić im pomału niszczeć. Odnawianie najczęściej psuje efekt :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. otóż, doktoćset, to.
      tutaj widać jak na dłoni, co jest destrukcyjne dla odnowionego obiektu :-)
      np. - można porównać wysokość okapu niższych dachów w przerobionej i nieprzerobionej nadzorcówce. mała rzecz, a ile psuje.

      Usuń
  3. Wysoko cenię Twe wpisy o stylu rodzimym, czy jak go zwał. Gdy tylko wypatrzę gdzieś jakąś nadzorcówkę, nie omieszkam o tym powiadomić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. powiadom też ją, że jej szukam.

      Usuń
  4. Słodkie widoki mają z tych nadzorcówek. Byle sztormów i halnych nie było!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak. i tu znowu czarną owcą jest ta z Rajszewa - skarpy brak, a widok tylko na wał i grąd za nim.

      Usuń
  5. Bardzo ładne zdjęcia, pozdrawiam.

    Jeśli jest na krawędzi skarpy, trzeba uważac, żeby za bardzo się nie wychylać przez balkon...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale lepiej spaść do Wisły niż w Warszawie na bruk.

      Usuń
    2. Chyba że jest się ideałem - wtedy nawet poeci to opiszą.

      Usuń
  6. Nadzorcowanie Wisły takowe, byłoby miłe oku memu:)
    Jeno płaskość terenu trochę mniej mi bliska by była!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. fakt, można by sobie trochę ponadzorcować.
      płaskość mi nie przeszkadza, już kiedyś nadzorcowało się morze.

      Usuń
  7. Wielce pouczające w swym monograficznym zacięciu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję, nawet jeśli to kpiny :-)

      Usuń
  8. Ciekawe.... może jest ich więcej :)
    fajne zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Sfotografowałem dla Ciebie nadzorcówkę w Rajszewie, nie pamiętając, że już tu jest. Wiesz, że można do niej dojechać na rowerze wałem, od mostu Łazienkowskiego bez interferencji z ruchem samochodowym?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. znowu jeździłeś na rowerze!

      Usuń
    2. Tylko koło domu, tzn. wyszedłem w poniedziałek wielkanocny po południu pojeździć koło domu ścieżką nadwiślańską i nie oparłem się aż w Modlinie. Do Nowego Dworu można wałem dojechać!

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...