15 listopada 2014

Zamek w Bouillon

Nad meandrującą walońską rzeką Semois przycupnęło miasteczko Bouillon. Na samej zaś „łopacie” oblanej pętlą rzeki (trochę jak Kamieniec Podolski) wznosi się zamek.
To stąd, z Bouillon, pochodził Godfryd z Bouillon, pierwszy władca zdobytej przez krzyżowców Jerozolimy.
Nie przyjął tytułu króla, nie chcąc nosić korony tam, gdzie cierniem ukoronowano jego Poprzednika...
Jego następca - i brat - Baldwin dla odmiany z Boulogne, takich skrupułów nie miał.
(Dysponuję taką wiedzą, gdyż przeczytałem kiedyś pierwszy z trzech tomów „Dziejów wypraw krzyżowych” Stevena Runcimana).

Zamek jest spektakularny w niezdobyty sposób okupując skalisty grzbiet, i góruje nad okolicą, co docenili i alianccy Anglosasi, ustawiając tu 70 lat temu swoją artylerię.

Oto ów zamek i miasteczko. Za dnia:









I nocą:





Okolica obfituje w bardzo malownicze wycieczki. Po wycieczce naturalną koleją rzeczy warto coś i zjeść, i wypić. Pode zamkiem, na bulwarze nadrzecznym wtłoczyć można w siebie pizzę. Chociaż a) w takiej miejscowości powinno jeść się rosół; zaś b) znawcy problematyki skłonni są a) kręcić nosem na tego rodzaju danie; b) uznawać najwyżej klasyczne wydanie pizzy z minimalną liczbą składników. Ale a) zamawiając pizzę wie się, co się dostanie i jak/że będzie to smakować; b) zamieszczam to food-porn, gdyż a) była - były - to najlepsze pizze, jakie kiedykolwiek w siebie wtłoczyłem oraz b) najbardziej suto okraszone rozmaitością składników („Ardennaise”!). Do tego lokalne piwo - jakżeby inaczej - „Godefroy”.






40 komentarzy:

  1. Ja bym wolała rosół ;) Ciekawi mnie tunel na ostatnim zdjęciu. On jest do środka góry czy tam biegnie droga i wykręca w bok za tunelem?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. rosół dobra rzecz, ale człowiek się nim nie naje. a pizzą z szynką, salami, boczkiem, karczochem, jajkiem, pesto i ziemniakami (!) - owszem ;-)

      tunel przebito pod zamkiem w najwęższym miejscu "łopaty". za nim droga wiedzie w prawo - wzdłuż zakola rzeki i wokół zamku, w lewo - w świat (jak wskazują drogowskazy).

      Usuń
    2. Może Ty, ja się prędzej najem rosołem niż pizzą, bo pizzy zjem malutki kawałek i się zapcham, a rosół mogę i dwa talerze. Inna sprawa, że boczek jest fuj.

      Usuń
    3. lubię boczek, zwłaszcza od kiedy przeszedłem na wegetarianizm.

      a pizzę - gdy się jej nie doje - można zabrać ze sobą i mieć np. na kolację. albo na śniadanie.

      Usuń
    4. E, odgrzewana pizza to nie to samo. To trochę jak rosół z mikrofali ;)

      Usuń
    5. można nie odgrzewać. w jednym z filmów ze Szwarcenegerem, bohater przez niego grany robi sobie śniadanie ze wszystkiego, co znajdzie, w tym kawałka pizzy z podłogi i wrzuca to do blendera.

      Usuń
    6. Zimną pizzę jak i zimne spaghetti uważam za potrawy niejadalne. Zresztą chłodny rosół też ;)

      Usuń
    7. no, nie. zimny rosół to już tortura.

      Usuń
    8. Nareszcie się w czymś zgadzamy :)

      Usuń
    9. no to rosół, a na drugie pizza ;-)

      Usuń
    10. To już prędzej. Tylko ja wolę quatro formaggi ;)

      Usuń
  2. E, klas(yk)a! Przypomniało mi to trochę Zamek Czocha, też oblany zakolem, ale tam takiej pizzy nie dają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. właśnie, muszę kiedyś wreszcie trafić do Czochy. pizzę wezmę ze sobą... ;-)

      Usuń
    2. Pizze na pewno w Czosze (?) dostaniesz, tam jest knajpa;)

      Usuń
    3. to gdy tam w końcu pojadę, spróbuję.

      tymczasem przyjemną pizzerię mam nieopodal. i zamek też tam jest - w drzwiach.

      Usuń
    4. No popatrz, wyjście zawsze się znajdzie;)

      Usuń
    5. o ile zamek nie jest zamknięty.

      Usuń
  3. Malowniczo, ale z tym surowym jajkiem na wierzchu to nie wiem. Ja bym wziął tę ze śliwkami i ptactwem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie jest surowe, jest (w)sadzone na pizzę.

      Usuń
  4. E tam, zamek - ot, taka większa kostka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ma spadzisty dach, więc nie kostka to.

      Usuń
    2. Ma gipsowe tralki, więc to nie blok.

      Usuń
    3. sam masz gipsowe tralki.

      Usuń
    4. Więc nie jestem blokiem. Uff.

      Usuń
    5. to żebyś się nie zdziwił.
      http://goo.gl/maps/UAVq5

      Usuń
  5. Zacne miejsce,zazdraszczam.
    Poczytałam trochę Waszą kulinarną ros_mówkę,Ja tam pizze zawsze i wciąż.Mogę bez końca jeść.A piwo i takie widoki na deser_poezja Panie, poezja !!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i Janowiec niewąski, a przyzwoitą pizzę pewnie gdzieś w okolicy można napotkać, ;-)

      Usuń
    2. Najbliższa przyzamkowa pizza - w Warszawie (pod kościołem św. Anny, to jakieś 50 m od Zamku Królewskiego), a potem, po drodze do Janowca, w Czersku.

      Usuń
    3. tylko trzeba uważać, żeby się na niej nie poślizgnąć.

      Usuń
  6. Mnie sie tyci, tyci skojarzyło z Mostarem, ale na swoje usprawiedliwienie dodam, że widziałam tylko na zdjęciach...?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. widziałem tylko na zdjęciach, ale ich głównym elementem był most ów. :-)

      Usuń
  7. Czy popicie pizzy bulionem będzie profanacją którejś z tych potraw?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pewnie obu, ale daję Ci na to imprimatur (?).

      Usuń
  8. Mam nieodparte wrażenie, że tam byłam, co na 99% jest mozliwe.
    Zawsze wybieram rosół, ale jeśli zimne ma być to wolę pizzę;)
    A jesli wybór dotyczyłby tylko tego co na zdjęciu, to ta druga pizza zdecydowanie, bez piwa:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 99% to bardzo dużo.
      widzę teraz, że prawie każda pizza jest z szynką...
      to która to była, ta druga?

      Usuń
    2. ta druga=ta-bez-jajka na zdjęciu :)

      Usuń
    3. przepraszam, rozumiem, chodzi mi o to, która to była z listy pizz ;-)

      Usuń
    4. Nie wybierałam ze zdjęcia z listą, tylko ze zdjęcia z pizzami:)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...