23 listopada 2014

Zamek w Ciechanowie

Boh trojcu liubit, jak mówią Hotentoci, więc mikrotrylogia zamkowa dopełnia się niniejszym wpisem mazowieckim. Zamek w Ciechanowie do tego roku znałem tylko ze zdjęć, choć nie tkwi daleko mego miejsca zamieszkania, a dojazd jest dogodny. Ale zawsze jest ten pierwszy raz, i dobrze, gdy jest.


Zdaję sobie sprawę, że w niczym niemal nie przypomina uprzednio przewiniętych się fortec w Bouillon i Kamieńcu. Jest typowym zamkiem nizinnym, założonym na regularnym obrysie. Jest zbudowany - jak przystało na Niż Północnoeuropejski - z cegieł, a nie z kamieni. Łydynia zaś, na łęgach której się wznosi, niczym nie przypomina górskich rzek Semois czy Smotrycza.
Trzeba jednak pamiętać, że jesteśmy na Mazowszu, a nie w Luksemburgii lub na Podolu.


Niemniej jednak, jest to najbardziej sążnista, że tak powiem, warownia Mazowsza. Kraina ta nie obfituje w spektakularne zabytki architektury obronnej średniowiecza, choćby w porównaniu z sąsiednimi krzyżackimi Prusami. Właściwie, to Mazurzy mogą w tej kategorii wystawić jeszcze tylko ruinę z Czerska.


Zamek ciechanowski także pozostaje w ruinie. Domy mieszkalne nie zachowały się. Do dziś przetrwały tylko mury obwodowe obejmujące prostokątny dziedziniec, z dwiema okrągłymi wieżami w narożach (co świadczy o późnośredniowiecznym dostosowaniu fortecy do używania broni palnej). Mury były wielokrotnie łatane, wieże, jak wyraźnie a zabawnie widać, podwyższane, a całość rekonstruowana, restaurowana i uklepywana. Bramę wjazdową - co można zobaczyć na pierwszym zdjęciu - flankują repliki średniowiecznych pancernych wozów bojowych.


Ostatnio, wewnątrz murów, między wieżami, wzniesiono pawilon muzealny. Jest to obiekt nowoczesny, i jako taki wzbudzał należne kontrowersje. Ale jest też zupełnie nowy, czysty, widny i bez pluskiew, więc przebywa się w nim bez odrazy. Znajdują się w nim m.in. prezentacje bardzo multi- i okropnie -medialne.


Lecz nie wszystkie działają...


Zamek ciechanowski jest ciekawym - bo niemal jednym (istniejącym) - przykładem świeckiego budownictwa średniowiecznego i architektury militarnej na Mazowszu.
A zdobienie zendrówkami na wieży południowo-zachodniej prawie się muratorom udało.


W Ciechanowie pizzyśmy nie jedli, chociaż z pewnością lepsza czy gorsza, ale jakaś by się znalazła.
Co do piwa zaś, to miasto słynie z lokalnego browaru, którego wyroby jakoś jednak nie przypadły mi szczególnie do gustu - z tego, co pamiętam charakteryzują się ciężkawym charakterem.
Na dodatek, ostatnio produkty tej warzelni nabrały nieoczekiwanie posmaku społeczno-politycznego. A fuj.





45 komentarzy:

  1. Przy gargamelu tykocińskim to arcydzieło i tchnie wręcz duchem pierwotnym...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ba ;-)
      zamek w Tykocinie był dużo późniejszy, nie mówiąc o jego replice.

      Usuń
  2. Ee - Mazurzy w Czersku? Toś mię zaskoczył!
    Co do piw to się nie wypowiem, pizza to również nie moja specialite, ale dobry zamek biorę i bez przystawki. W Ciechanowie bylim parę lat temu, przed budową tego glanc-pawilonu - najbardziej rozbawiły mnie wtedy chyba widoki/sąsiedztwo zamku, którego tu akurat nie zapodałeś - zupełnie nie tak, jak bym sobie wyobrażał zamkowe błonia. No i oczywiście kompletnie różne od tych pokazywanych poprzednio i przedpoprzednio.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mazur = mieszkaniec Mazowsza.
      sam browar jest ciekawym retroindustialem, tudzież obok jakieś podobne zabudowania się jawią.
      natomiast sama reszta indywidualistycznego budownictwa jest jak wszędzie w naszym kraju.
      dno.

      Usuń
  3. Z produktów browaru polecam piwo o nazwie Grand Prix. Jest to bardzo dobre piwo. Reszta tamtejszych produktów nadaje się prosto do wiadra.

    OdpowiedzUsuń
  4. > „Właściwie, to Mazurzy mogą w tej kategorii wystawić jeszcze tylko ruinę z Czerska.”
    Ha! You forgot Sochaczew! Nad którym zresztą znęcano się ostatnio dość boleśnie − nie ma to jak renowacja ruin, pomysł sam w sobie poroniony, a jeśli jeszcze wykonany wadliwie, to już w ogóle szkoda gadać.

    Jeśli chodzi o produkty browarnicze z Ciechanowa − nie całkiem się zgodzę. W kategorii cena/jakość koncern p. Jakubiaka ma na polskim rynku niewielką konkurencję. Co prawda jego gałąź północnomazowiecka nie jest moją ulubioną, ale pijalny jest wspomniany Grand Prix i ciechanowski porter też jak najbardziej daje radę. A biorąc pod uwagę wysokie ceny i słabą dostępność piw lepszych, np. rzemieślniczych, trzeba się cieszyć że istnieje opcja niedroga i dostępna w szerokiej dystrybucji, a dużo lepsza od koncernowego ścieku. Chyba że komuś przeszkadza posmak społeczno-polityczny − ja do obrażających się na produkty za poglądy właścicieli spółki nie należę :>

    Zastanawia mnie też, czy użyłeś Przywracania systemu, skoro ekran tak ładnie prosił?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie, jeśli produkty Ciechana odpowiadałyby moim gustom, poglądy właściciela nie stanowiłyby elementu zniechęcającego. bo co ma piernik? ale nie odpowiadają - przynajmniej przewaga ich profilu portfolio ;-)

      nie przywróciłem systemu. jestem starej daty: bez klawiatury nie czuję się pewnie.

      ruinka sochaczewska jest całkowicie nowożytna, więc ją pominąłem.
      tzn. miejsce zamkowe, czyli zamczysko, ma średniowieczny rodowód, ale mury, które tam widnieją są z XVII wieku, jeśli nie późniejsze. no i nie należą do spektakularnych. jeśli już, to jeszcze Rawa pisze się w rejestr ;-)

      Usuń
    2. Grand Prix kosztuje 8 zeta i nie ma go w szerokiej dystrybucji, więc tu jest tylko relacja jakość/jakość, a półka cenowo i dystrybucyjnie ta sama co browary rzemieślnicze. Porter istotnie rzadko pijam, więc nie wiem.
      Wydaje mi się, że Ciechan był ciekawy w momencie, gdy wszedł na rynek niedługo przed boomem na browary rzemieślnicze, ale teraz już nie jest, do Pinty czy Kormorana trudno go nawet porównywać.

      Nawiasem mówiąc, Alojzy miał mieć u Era piwsko za komentarz pod tym postem.

      Usuń
    3. skąd wiesz, że nie miał?

      Usuń
    4. Nie piszę, że nie miał, tylko że miał mieć.

      Skrupulatny księgowy jest na wagę złota.

      Usuń
    5. fakt: winien i nie miał.

      Usuń
    6. Pinta to już zdecydowanie wyższa półka cenowa. Oczywiście, jakościowo również o niebo wyższa, ale jako doskonałe exemplum stereotypu biednego studenta liczę każdy grosz i rzadko kiedy pozwalam sobie na takie cymesy. Kormoran tu już lepiej, ale znowuż dystrybucja dość łaciata.

      Uznaję się za pokonanego w tej piwnej batalii, jeżeli chodzi o sam Ciechanów − grå pri faktycznie słabo dostępne, a jeden porter wiosny nie czyni, zresztą żywiecki zazwyczaj lepszy. Moje argumenty dałoby się zastosować do całości produkcji grupy BRJ, ale do samej warzelni znad Łydyni już niekoniecznie.

      A o piwnym długu pamiętam, wierzyciel księgowego skrupulatnością zazwyczaj przewyższa! :>

      Usuń
    7. rzadko widuję produkty z Konstancina, a mojego ulubionego piwa żytniego, to już w ogóle chyba nie ma...

      o piwnym długu sam pamiętam, ale wiesz, jak jest... trzeba dobić do 3000, żeby H_P zwołał plenum.

      Usuń
    8. Jest Żytorillo i Apetyt na Życie wspomnianej Pinty, jak chcesz, to mam w sklepie za rogiem. Sam nie praktykuję.

      Usuń
    9. Konstancin już niestety od dawna nie funkcjonuje, nawet całą instalację z Obór wywieźli. Jeśli gdzieś widujesz, to albo resztki asortymentu (w wątpliwym, po takim czasie, stanie), albo wlaściciel marki sprzedaje pod nią coś, co gdzie indziej warzy.

      Jakkolwiek nie wydaje mi się, żeby faktycznie jedynym do plenum pretekstem mogło być dobicie do okrągłego tysiąca, dorzucę coś od siebie niebawem, bo mi zagadkowy folder puchnie :>

      Usuń
    10. oł szit. więc to nie "rzadko" a "dawno". tego się obawiałem...
      z piwem z Konstacina było tak zabawnie, że kiedyś dostąpiło zaszczytu stania się pierwszym (i jedynym) piwem, którego nie mogłem dopić ("Zdrojowe"). potem zaś jakość poprawiła się diametralnie - zdaje się, że nastąpiła zmiana i właściciela, i całej technologii.
      dlatego - wielka szkoda. nawet jakąś imprezę rodzinną obsłużyło się swego czasu kratami z Konstancina...

      Usuń
    11. Schyłkowy Konstancin był świetny, dobrze dostępny i na moją kieszeń. Zdaje się też, że sprzedawał się nie najgorzej, bo widziałem go coraz częściej w sklepach i lokalach. Tym bardziej zatem niezrozumiałe, czemu go zlikwidowano i tym bardziej go żal, bo trudno się pogodzić z taką bezsensowną stratą.

      Usuń
    12. bo co się polepszy, to się popieprzy.

      Usuń
    13. Wrogie przejęcie przez ciemne siły związane z browarem Czarnków.

      Usuń
    14. azaliż prawdaż to?
      nb browar (w sensie przenośnym) z Czarnkowa kupowałem dopóty, dopóki czytać można było na etykiecie "browar gospodarstwa skarbu państwa" - kierowany poczuciem hecy oraz patriotyzmu.

      Usuń
    15. Analiza sklepu za rogiem wykazała istnienie, poza Pintą, również piwa żytniego z browaru Perun.

      Usuń
    16. to dobrze, kiedyś się do Ciebie zaproszę na konsumpcję.
      a na razie, wczoraj nabyłem drogą kupna produkt omawianego wyżej wytwórcy pt. AIPA.
      ciekawe doznanie, nie powiem, lecz z pewnością nie jest to strzał w mój gust.

      Usuń
  5. Litościwie nie zaprezentowałeś okolic zamku?

    A Mazowsze, oczywiście zamków nie umywa się do niektórych regionów w Polszcze, ale chyba jeszcze można dodać Zamek Królewski w Warszawie. Czy Warszawa to nie Mazowsze? Oraz zamek w Płocku. Płock to też nie Mazowsze?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. głupie pytania, oczywiście, że Warszawa i Płock są na Mazowszu. tak samo Pułtusk.
      pisałem jednak o średniowiecznych fortecach, które przetrwały w średniowiecznej formie, chociaż w ruinie. nie zauważyłeś?
      wspomniane wyżej zamki uległy zaś daleko idącym przekształceniom, zarówno formalnym, jak i funkcjonalnym.

      Usuń
    2. Nie ma głupich pytań, są tylko głupie odpowiedzi. Ale Twoja nie była głupia.

      "Zamek ciechanowski jest ciekawym - bo niemal jednym (istniejącym) - przykładem świeckiego budownictwa średniowiecznego i architektury militarnej na Mazowszu."

      Usuń
    3. "jeśli stanę na torach, a rękoma złapię się trakcji, czy pojadę jak tramwaj?"

      Usuń
  6. Nie byłem tam jeszcze. Moja rodzina i jej recenzje skutecznie - na razie - zniechęciły mnie do wizyty w mieście C.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bez przesady. na tle średniej krajowej np. miast powojewódzkich, nie jest tak źle.

      Usuń
    2. Znane mi miasta powojewódzkie na Mazowszu cechują się akurat dość wysokim współczynnikiem słuszności. Płock, Skierniewice − moja czołówka. Ciechanów słabo pamiętam, bo byłem tam za smarkacza, ale zastanawia mnie pominięcie wieży wodnej, która mnie tam bardzo przyciąga!

      Usuń
    3. ogólnie, byłe miasta wojewódzkie Mazowsza są dość ciekawe, ale (patrz wyżej) obarczone i grzechem pierwszorzędnym polskiej szkoły kształtowania przestrzeni.
      nb Skierniewice, które znam dość pobieżnie, przyznaję, nie umywają się do Łowicza. tak samo np. Ostrołęka do Pułtuska :-)

      Usuń
    4. Gdyby na Łowicz i Pułtusk spadł dopust bycia gierkowskim miastem wojewódzkim, to Ostro i Skiernie by się do nich umywały.
      Rozwinęłaby tam skrzydła rzeczona szkoła.

      Usuń
    5. o, nie, nie. co innego rozumiem pod tym pojęciem. nie chodzi (tylko) o "panelaky"
      ta szkoła nie wiąże się (przynajmniej bezpośrednio) z gierkowską stołecznością wojewódzką. a nawet z samym socjalizmem. to jest WSZĘDZIE, żyje i ma się dobrze.
      szerzej na ten temat już wkrótce (ale po co?).

      Usuń
    6. Czy chodzi Ci o dorobek 100 lat polskiej szkoły planowania? Tu o nim więcej: http://www.skyscrapercity.com/showthread.php?t=1660101&page=223

      Usuń
    7. Ja mam do małych miast dość specyficzny stosunek i często darzę w nich sympatią to, co innych odrzuca. Jak chyba każdy lubię kameralność i małą skalę, ale też relikty poprzednich epok i to bez specjalnej dyskryminacji tych bliższych − nawet niektóre wykwity szalonych lat 90., jako signum temporis, gotów jestem uznać za znajdujące się na swoim miejscu. Lubię też to, że nie wszystko jest pod linijkę, a w osiedlach z plattenbau czuję się po prostu jak w domu.

      Dlatego też w Skierniewicach doceniam tak samo radziecki czołg (rzadkość już w polskich miastach), pomniki braterstwa broni, szlachetny chaos gdzieniegdzie, czy zapuszczoną parowozownię z obrotnicą, jak i przejawy bardziej klasycznego decorum: piękny park, Dom Sejmikowy, neogotycki dworzec. Dla każdego zatem, znajdzie się coś miłego. Oczywiście, braki również są ogromne − epidemia brzydkich pomników, „zrewitalizowany” rynek, czy też całkowity brak sympatycznie podłych miejsc wyszynku dają się we znaki − jednak Łowicz, przy całym swoim splendorze, jest jednak miastem typowo zabytkocentrycznym i dlatego, w subiektywnej klasyfikacji ogólnej, nie zdobywa u mnie aż tylu punktów.

      Ostrołęki i Pułtuska niestety nie miałem, póki co, okazji nawiedzić.

      Usuń
    8. 100 lat? o, nie. chodzi o ostatnie ~50.
      co więcej, twórcy zalinkowanego zestawienia skupili się na szczególnie skrzeczących przejawach pospolitości, tymczasem CAŁOŚĆ jej skowycze. a nieliczne kwiatki do kożucha nie zabiją jego smrodu.

      Usuń
    9. Alojzy - aha, zdążyłeś zaprzeczyć mojemu następującemu po Twoim głosowi.

      Usuń
    10. Mnie nie to że Skierniewice się nie podobały, ale np. o wiele wyżej stawiam Żyrardów, i tu chyba nie będę oryginalny. Podobnie Pułtusk, Serock, Grodzisk, Nowy Dwór - każde z tych miast ma coś w sobie, nawet jeśli są do zwiedzenia "przejazdem".

      Usuń
    11. tak, różne małe miasta potrafią być fascynujące, ale...
      tak wygląda ogólnonarodowe szerokie tło:
      http://goo.gl/maps/RLH53
      (przykład w zasadzie losowy).
      dotyczy to i tych większych. o wsi już nie wspominam, bo to 90% stanu.

      Usuń
  7. Polubiłeś twierdze wszelakie ostatnio:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Dzięki za ten wpis, bo czekałam na otwarcie tego multimuzeum. Od Ciebie dowiedziałam się, że juz jest, więc chyba się wybiorę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zamek sam w sobie jest ciekawszy niż multimuzeum :-)
      odnośnie wpisu - polecam się.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...