9 października 2012

Słoń (kamienny) a sprawa polska

Ostatnio w komentarzach do wpisu na zaprzyjaźnionym blogu miałem okazję sformułować (nie po raz pierwszy) myśl światłą i głęboką, a mianowicie (cytuję): w Polsce są wszelkie cuda świata, jakie tylko można by wymienić, tyle że w zredukowanej wersji. Zredukowanej - znaczy mniejszej, skromniejszej lub czasem symbolicznej jeno (ale zawszeć). Dotyczy to zarówno dzieł natury, jak i tworów geniuszu ludzkiego (czy choćby zdolności).

Żeby nie być gołosłownym, pozwolę sobie zaprezentować przykład symptomatyczny, by nie rzec - wręcz emblematyczny. Jest nim zjawisko, które da się opisać opisem: słoń, noszący na grzbiecie obelisk. Oczywiście nie żywy egzemplarz, a kamienny. Słoń światowy, a przy tym oryginalny, znajduje się w Rzymie.
Tam, na placu przed kościołem Santa Maria sopra Minerva znany chałturnik epoki baroku, Giovanni Lorenzo Bernini, umieścił rzeźbę przedstawiającą to zwierzę, a na niej egipski obelisk.
Dlaczego słoń, i słoń właśnie - ciekawych odsyłam do literatury fachowej. Można też napisać list z żądaniem wyjaśnień do pana Georgiego Gruewa.

Notabene! Obiekt widziany przez widzów na powyższym zdjęciu w tle, to kolejny przykład bardziej zamaszystego pierwowzoru
odpowiadającego mu polskiego skromnego odpowiednika. Jest nim antyczny Panteon, którego formę naśladuje między innymi warszawski kościół świętego Aleksandra na placu Trzech Krzyży.

Słoń krajowy stoi w miejscu - bo nie miejscowości nawet - zwanym Grodzisko, górującym nad doliną Prądnika, w Ojcowskim Parku Narodowym zresztą. Grodzisko, które turysta nieświadomy może przegapić po drodze z Ojcowa do Pieskowej Skały, albo w drodze powrotnej: z Pieskowej Skały do Ojcowa, godne jest polecenia, jako miejsce szalenie malownicze i interesujące. No i również ze względu na zespół zabytków z nibyrzymskim słoniem z obeliskiem. Nasz słoń nie pochodzi od twórcy, który na dobre wrył się w strony historii sztuki, ale z pewnością jest bardzo sympatyczny w swym lekko nieporadnym a z drugiej strony niemal  formistycznym kształcie.


Zdjęcia powyższe i to obok pochodzą ze wspomnień ze skanera: podkrakowskie z roku 1999, rzymskie z 2000. Bonusowo zamieszczam wizerunek słonia rodzimego cyfrowy. Po zdigitalizowaną wersję słonia włoskiego mam nadzieję kiedyś się wybrać... Nie wiadomo kiedy, gdyż tak, jak i poeta:
Nie rzucam monet do fontanny Trevi
czy to skutkuje nikt na pewno nie wie
.

A może nawet wrzuciłem... Tak czy siak, jak to się mówi: Rzym wart jest mszy. Nie mówiąc o podróży.
Ale i Grodzisko - choć mniejsze i młodsze - warto odwiedzić bawiąc w OPN.







14 komentarzy:

  1. OPN to niezwykle urocze i warte odwiedzenia miejsce niezależnie od zawartości słoniny w drzewinie. Grodzisko niestety przegapiłem. Ale wiem już, czego szukać następnym razem.

    OdpowiedzUsuń
  2. No żesz - żeśmy tego nie przeczytaliśmy PRZED wizytą w OPN :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Marcin -> słuszna uwaga. Zuzanna lubi je tyl... zwłaszcza jesienią.

    IamI -> a wystarczyło zapytać ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. A na Bielanach mamy zminiaturyzowaną wersję wilczycy co to Romulusa i Remusa wykarmiła. Nasi radni natomiast mogą się pochwalić osiągnięciami w dziedzinie miniaturyzacji mózgów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na Bielanach też kiedyś był słoń! w "Niesamowitych przygodach Marka Piegusa" (1959) określany jako "słoń z dykty", lecz w rzeczywistości jednak (pamiętam!) z blachy.

      gdzie ta wilczyca?
      a radni miniaturyzują własne mózgi, czy obywateli? pewnie masz na myśli to pierwsze, ale wyobraziłem sobie szajkę radnych-preparatorów główek na modłę amazońską, którzy czają się w lesie Bielańskim... coś dla Lyncha.

      Usuń
    2. Wilczyca jest w ramach płaskorzeźby na donicach które są na Cmentarzu Żołnierzy Włoskich.

      Radni miniaturyzują mózgi własne. Nie wszyscy rzecz jasna a Lynch to by tu u nas zwariował i czym prędzej pognał do IPiN-u...

      Usuń
    3. a Lynch nie kręcił czegoś w Polsce? czy to tam ten drugi zwyrodnialec, Greenaway? :-)

      Usuń
  5. Ja przegapiłam sprawę w drodze z Ojcowa do Pieskowej Skały, tudzież z Pieskowej Skały do Ojcowa ;) Nadrobić muszę.
    O.
    PS. Tekst świetny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dwa razy przegapić? słonia? szkoda :-)

      Usuń
  6. Oj, wstdy, ale nawet więcej niż dwa!
    O.

    OdpowiedzUsuń
  7. wstdy to stare polskie słowo, prawie zapomniane...

    OdpowiedzUsuń
  8. Nowe spojrzenie na słonia (i sprawę polską) AD 2015 już powstało, z linkiem do tego wpisu, jak należy i jak zapowiadałam. I nie, żebym zachęcała do przeczytania nachalną reklamę sobie czyniąc, bo też i nie ma czemu (szczególnie gdy tu się wczytam) tylko gwoli informacji :-)
    Zaglądnęłam tu właśnie, by sprawdzić, czy pojawił się jakiś back link, któren się podobno automatycznie pojawia, ale że nie potrafię go znaleźć, to tak staroświecko informuję.
    A poza tym wszystkim - to wielka przyjemność znaleźć tutaj zdjęcia miejsca, które tak lubię i często odwiedzam.

    OdpowiedzUsuń
  9. dziękuję. też bardzo lubię to miejsce, od pierwszego wejrzenia. niestety, mam daleko.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...