15 października 2012

Ernsta Hardera niefortunna wycieczka do Nieborowa

Przy okazji badania rozdwojenia jaźni mieszkańców wsi przeciętych autostradą, postanowiliśmy również sprawdzić, jak droga szybkiego ruchu wpływa na wieczny odpoczynek ludzi trwale nieżyjących.
Jednym z celów wyprawy badawczej było bowiem odszukanie zapomnianej pierwszowojennej nekropolii, która obecnie, za sprawą nowego połączenia autostradowego, znalazła się w centum uwagi wszechświata.
Pozostając dalej zapomniana (w przeciwieństwie do wyczesanych pobliskich cmentarzy w Huminie, Bolimowskiej Wsi i Joachimowie-Mogiłach).

Znajduje się ona obok wsi Wólka Łasiecka, nieopodal Bolimowa. Tam, gdzie od końca 1914 roku do połowy roku następnego utkwił front na linii Rawki, i gdzie po raz pierwszy w tej wojnie podjęto próby wytrucia wojsk przeciwnika za pomocą broni chemicznej: gazów.
Zawiera 381 trupów żołnierzy Wilhelma II.

Przewinęło się na tym blogu kilka kościołów zniszczonych w wyniku działań Wielkiej Wojny, dlaczego nie wspomnieć więc o zniszczonych w wyniku tych działań ludziach?

Większość zabitych ma groby zarośnięte lub nieczytelne. Najlepiej zachowana i najbardziej wystawna jest płyta nagrobna Ernsta Hardera, który według napisu zakończył dwudziestoośmioletni żywot w Nieborowie. Z tego, co się orientuję w historii walk w tych rejonach, prawdopodobnie musiał wysłać go do piachu Wólki Łasieckiej rosyjski pocisk artyleryjski.

Ech, Ernst, Ernst. Po jakiego czorta pchałeś się na mazowieckie równiny? Takżeś kochał swój hajmat i kajzera? Dlaczego nikt ci w porę nie powiedział „rżnij karabinem w bruk ulicy”? Tobie i twoim kolegom...

Atoli muszkieter Jagodziński miał przesrane dużo bardziej. Nie dość, że nie walczył za swoją ojczyznę, to jeszcze musiał strzelać do rodaków w moskiewskich mundurach. Paranoja kompletna.


W zagajniku Wólki Łasieckiej człowiek zostaje w szcególny sposób skonfrontowany z bezsensem idei wojny. Przyznając, że choć „w II Wojnie Światowej przynajmniej o coś chodziło”, musi jednocześnie przyznać, że ogólnie jednak ciskanie w siebie nawzajem żelazem, kłucie ostrymi przedmiotami, siekanie berdyszem, dmuchanie śmiercionośnym gazem i tak dalej - nie jest dobrym pomysłem.
Lepiej zostać w domu.






14 komentarzy:

  1. Ernst się pewnie nie pchał, jeno wypełniał rozkazy. Tak zawsze jest...

    OdpowiedzUsuń
  2. W I wojnie światowej też o coś chodziło ale wszystkim stronom, więc nikomu nie chce się pamiętać większości powodów. Za rok tępa młodzież jeszcze gotowa stwierdzić, że I wojna światowa to był tak naprawdę polski zryw niepodległościowy, a reszta Europy się do niego dołączyła. Zostawiając polskich gimbusów to zawsze chciałem Nieborów odwiedzić. Mam go na trasie na Skierniewice a nigdy jakoś okazji nie było :/

    OdpowiedzUsuń
  3. Marcin -> i właśnie o to chodzi - żeby samemu za siebie decydować, a nie dać się wieźć do Nieborowa. z drugiej strony, jak się czyta, to animusz wojenny na początku IWŚ był taki, że nie trzeba było nikogo przymuszać, wszystkich ogarniał amok.

    Sebik -> miałem na myśli to, że w IIWŚ państwa czy narody zaatakowane przez Niemcy (albo ZSRR) walczyły o przetrwanie, i o zniszczenie niszczącej idei.
    a w IWŚ? o dominację na morzach? kolonie? rozbuchane ambicje imperialne? za to nie dał bym się zabić, o nie. ;-)
    faktycznie, dla Polski na dobre wyszło, że się wreszcie cysorze za łby wzięli, a na dodatek wszyscy trzej przegrali.

    do Nieborowa teraz wiedzie autostrada. no i kolej od dawna, choć bliżej podjeżdża do Arkadii akurat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aj wiem, że i koleją można ale wiadomo, że jak się ma gdzieś blisko to się odkłada na później. I tak w nieskończoność :/

      Usuń
  4. Nieborów z Arkadią miałem serwowany w szkole corocznie, i choć minęło parę dekad, to jeszcze mi się odbijają (czkawką). Ale stare cmentarze lubię - jakiś czas temu nawiedziłem takie maleństwo - ewangelicki cmentarzyk mennonitów w Koszajcu niedaleko Brwinowa. Fajnie!
    PS. "W moich czasach" o WWI nie mówiło o się prawie wcale - WWII to był temat-rzeka, a na I nie było czasu ani specjalnych chęci ani w gronie gogicznym, ani w podręcznikach.

    OdpowiedzUsuń
  5. No, po pierwszej wojnie to nie tylko Polska odzyskała państwowość, więc, można by rzec, pewne uszczegółowienie wpływów było konsekwencją tych działań.
    Monarchie padły, a w ich miejsce pojawiły się republiki, Liga Narodów powstała, zakazali dum-dum i bombardowania miast :)

    Acha, jeszcze rewolucja była konsekwencją :D

    A co do rzucania w siebie żelastwem, to, jak zauważyłem, argumenty słowne zazwyczaj, jak ktoś w ciebie rzuca, nie skutkują, więc, siłą rzeczy, musisz też rzucać :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Takich cmentarzy w okolicach Puszczy Bolimowskiej to jest od groma... tem jest i tak z tych lepiej zachowanych - te płyty nagrobne się zachowały, na niektórych nie ma nic (zwłaszcza rosyjskich, bo tam chyba tylko drewniane krzyże stały). Część nie jest nawet zaznaczona na jakiejkolwiek mapie... ten jest np. na mapie parku, co prawda nie po tej stronie autostrady, ale to szczegół ;-)

    @stolica - z tego co pamiętam, to w Koszajcu też były groby z I wojny, ostatnio jak tam byłem, to świeżo odbudowano mur cmentarza i nagrobki leżały zwalone pod murem (nie wiem jak to wygląda teraz)

    OdpowiedzUsuń
  7. IamI -> właśnie, a wy- i z-niszczenia pierwszowojenne w Polsce były koszmarne. ale że nie było Auschwitz, Pawiaka i jakiegoś znaczącego "zwycięztwa oręża polskiego" jest to temat niemedialny, jak to się teraz mówi.

    Weldon -> właśnie, prawdziwa pamięć o wojnie powinna służyć temu, żeby nikt już nie chciał i nie dał się namówić na rzucanie metalami.

    Meteor -> właśnie, na przykład w Miedniewicach jest taki wał, niepozorny gdy się nie wie, że jest z trupów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A do tego dochodzi obchodzenie święta niepodległości* tak smutno jakbyśmy 11 listopada 1918 tę niepodległość stracili, a nie odzyskali...


      * - nie mam tu na myśli zeszłorocznych ekscesów

      Usuń
    2. smutno? nie zauważyłem. obchodów oficjalnych (są takie?) nigdy nie byłem świadkiem.
      tych hec, co były w zeszłym roku w ogóle nie skumałem - kto tam kogo ganiał i czemu?

      za to u nas w szkole bywał corocznie huczny piknik na 11 listopada.

      Usuń
  8. Poczytałam i mam wiele przemyśleń. Za wiele na wieczór. Cholerka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a więc proszę napisać wypracowanie nazatydzień.

      Usuń
  9. Ta tabliczka "381 ŻOŁNIERZY ARM. NIEM." nie dotyczy wszystkich pochowanych na tym cmentarzu, tylko... no właśnie nie wiadomo co. Może to jedna z mogił zbiorowych zawierająca szczątki przeniesione z innego cmentarza? Bo podczas komasacji, na ten cmentarz ekshumowano pochowanych na innych cmentarzach i liczba pochowanych wzrosła do czterocyfrowej.

    A ostatnio z lavinką znaleźliśmy tam dwie kolejne tablice - lavinka poszła na jakość (są dane pochowanego żołnierza), a ja na ilość (17, ale nieznanych):
    http://meteor2017.bikestats.pl/1476086,Cyklogrobbing-z-plytami.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. brawo. więcej trupów? tym bardziej wycieczka z Reichu się nie udała.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...