2 września 2014

Dziektarzewo - dwór

No więc, kiedyś, poszukując przykładów budownictwa drewnianego, napotkałem, natknąwszy się w inteneciech, zdjęcie dość już podupadłego dworu.


Gdzieś tam je sowie zapisałem na dysku, ale przy okazji zapisało mi się w sztambuchu ducha. Tyle tylko, że przez dłuższy (po prawdzie jednak w odniesieniu do wieku Ziemi a nawet własnego - krótszy) czas, nie wiedziałem, co dokładnie przedstawia, a raczej - skąd pochodzi, lub: gdzie je zrobiono.


Lecz potem, podróżując palcem po mapie (w wersji technologii początków XXI wieku: myszką po Google Earth), odnalazłem ów dwór, na tym samym zdjęciu.
Od tamtej chwili starałem się trafić w to miejsce naocznie.


Po pewnym czasie zorganizowała się wycieczka nieformalnej grupy wycieczkowej z Warszawy, która zahaczyła nadwkrzańskim hakiem i o Dziektarzewo. Mogłem więc sobie wreszcie unaocznić obraz, wygląd, stan i rozpadek wspomnianego dworu.


Jak donosi internet, „dwór wybudowany w drugiej połowie XIX wieku dla Piechowskich. W posiadaniu Kajetana Piechowskiego i jego synów Karola i Jana do 1939 roku”.
więcej o: http://www.news.wolamlocka.pl/miejscowosci/luberadz/97-historia-luberadza.html


Niby nic takiego, trochę ze zwykłego drewniaka sprzed stu i więcej lat, ale jednak ma (miał?) w sobie coś w miły sposób charakterystycznego, jak nieregularne zróżnicowanie części o zróżnicowanych wysokościach oraz - zwłaszcza - weranda pod przedłużeniem dachu na drewnianych kolumnach...


Coś w połowie drogi między tradycyjnym dworem polskim, co walczy mężnie i strzeże wiernie, a „świdermajerem” z podwarszawskiej linii otwockiej.





23 komentarze:

  1. Rozumiem że ostatnia renowacja pamięta jeszcze początki kina dźwiękowego?

    OdpowiedzUsuń
  2. Aż dziwne, że piec nie został rozkradziony.

    OdpowiedzUsuń
  3. To są zdjęcia z tamtej wycieczki? To tego dworu może już dawno nie być, niestety...

    OdpowiedzUsuń
  4. obawiam się, że może go nie być, albo wygląda dużo gorzej.
    tak to jest z drewnianymi domami - raz zapuszczone, właściwie nie nadają się do remontu.
    piec to sam bym chętnie ukradł.

    OdpowiedzUsuń
  5. nie na moje serce takie obrazki... sama mieszkam w ponad stuletnim drewnianym domu, smuci mnie każda drewniana ruina dobitniej niż te murowane.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dopóty, dopóki dom drewniany jest zamieszkany - wszystko powinno być w porządku. ;-)

      Usuń
  6. Na przełomie wieków byłem w Dziektarzewie na wakacjach (piękne czasy − mieszkało się na piętrze urzędu pocztowego, walczyło się z inwazjami szerszeni i os ziemnych) i dwór pamiętam w nie lepszym stanie niż na tych tu zdjęciach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pozostaje więc pytanie: na przełomie których wieków?

      Usuń
    2. Myślę, że biorąc pod uwagę dane statystyczne na temat długości życia ludzkiego, można to z dużym prawdopodobieństwem oszacować. Podpowiem, że nie jestem biblijnym patriarchą i że mam numer PESEL ;)

      Usuń
    3. ale może jesteś Podróżnikiem w Czasie.
      czyż nie świadczy o tym dodanie komentarza do wpisu starszego niż najnowszy?

      Usuń
    4. Zależy jak na to spojrzeć. Wszyscy wszak podróżujemy poprzez materię czasu, tylko umiejętność zmieniania kierunku i tempa podróży jest chyba dość rzadka.

      Aczkolwiek rzeczywiście, archeologia internetowa, nawet tak płytka jak poświęcanie uwagi zeszłotygodniowym publikacjom, to też trochę retronautyka.

      Usuń
    5. po prostu babranie się w przeszłości.

      Usuń
  7. Piękny piec!Lubię, mam sentyment nawet, wręcz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cały czas się zastanawiam, czy jest ktoś, kto potrafi dziś zbudować piec.
      albo raczej: czy w ogóle można zbudować piec od zera, tzn. bez recyklingu starego egzemplarza?

      Usuń
    2. Są tacy, sa, w telewizorze widziałam:)

      Usuń
    3. w telewizorze to i człowieka-pająka pokazywali, i gadającego konia.

      Usuń
    4. Na wsi w domach piece to standard, więc muszą zduni być?

      Usuń
    5. w nowobudowanych? e.

      Usuń
  8. Pamiętam go. Ciekawe, czy jeszcze stoi, wszak od wycieczki minęło trochę czasu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 4 lata...
      ktoś chyba jeszcze wówczas mieszkał w części werandowej. jeśli mieszka nadal - dwór stoi nadal, a przynajmniej część werandowa. jeśli nie, to...

      Usuń
  9. Byłem w Dziektarzewie wczoraj. Z dworu została już tylko ruina.
    Komuś bardzo się spodobały kolumny podtrzymujące dach nad werandą, więc wziął sobie kilka – teraz dach ten jest w połowie zawalony. Ktoś (może tan sam amator) wymontował wszystkie drzwi i okna oraz niektóre futryny.
    Również ten piękny piec pokazany na zdjęciu też znalazł amatora; i wgląda na to że został fachowo rozebrany. Inny piec ktoś próbował też rozebrać ale zabrał się do tego niefachowo i piec został zniszczony.
    Jednym słowem serce się karaja i żal, że kolejny dworek został kompletnie zniszczony przez ludzką głupotę i zaniedbanie. Najsmutniejsze jest to, że wiele z przedwojennych dworów przetrwało wojnę po wojnie różnie się im się wiodło ale wiele przetrwało komunę w jako takim lub dobrym stanie, służąc jako szkoły, biura w PGR, lub mieszkania. Po `89 ówcześni właściciele (PGR-y, spółdzielnie rolnicze, gminy itd.) nie maiły i nie maja ani pieniędzy ani serca aby się nimi zajmować. Ale jednocześnie nie mają też najmniejszej woli aby zwrócono je ich dawnym właścicielom. Skutkiem tego jest to co widać na przykładzie Dziektrzewa. Niestety to co się tutaj stało jest w wolnej Polsce regułą a nie od niej wyjątkiem.
    Z tego co wiem właścicielem dworu i przyległego parku jest gmina Baboszewo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję za ten smutny donos z rzeczywistości. właściwie, rodzi się pytanie: czy to lepiej, że dwór został teraz zniszczony rozmyślnie - zamiast bezmyślnie - czy gorzej?...

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...