9 kwietnia 2015

Translate. Błahostki.

punkt 1.

W wymianie komentarzy spod poprzedniego wpisu - bardzo chiałbym użyć słowa „dyskusja”, ale to nigdy takiej formy nie przybiera - padło zdanie brzmiące „jak z tłumaczenia automatycznego”. Zapytałem więc, czy jeśli się je przepuści przez taki translator, to uzyska się prawidłową formę.
Nie byłbym sobą, gdybym zaraz tego nie wprowadził w czyn. Oto więc rezultat, wraz z kolejnymi generacjami automatycznych tłumaczeń przy użyciu języka angielskiego.

oryginał: Mam nadzieję, że z nagrobkiem odkrytem za pośrednictwem blogu będzie dane skromnym czytelnikom zapoznać się.

I generacja: Mam nadzieję, że nagrobek odsłonięty przez bloga otrzymają pokorni czytelnicy przeczytać.

II generacja: Mam nadzieję, że nagrobek odsłonili skromnych czytelnicy bloga się czytać.

III generacja: Mam nadzieję, że odsłonięty skromny nagrobek czytać czytelników bloga.

IV generacja: Mam nadzieję, że ujawnił skromne reliktów przeczytać na blogu czytelników.

V generacja: Mam nadzieję, że ujawnił skromne relikty przeczytać czytelnicy bloga.

Tu już inwencja automatu ustaje. Zacina się na tej ostatniej formie.


punkt 2.

Jakiś czas temu zacna blogerka opublikowała materiał z argentyńskiego lodowca Perito Moreno. Nazwa ta - jak można przeczytać - pochodzi od nazwiska lokalnego badacza. Mnie jednak - niemal nieznającemu języka hiszpańskiego - wydało się na pierwszy rzut oka, że znaczy to „Czarny piesek”.
Myliłem się. Po pierwsze, „piesek” to „perrito”, a nie „perito”. Po drugie, „moreno” to nie czarny (negro), a właśnie raczej „maurzy”, czyli brązowy.
Nie byłbym sobą jednak, nie sprawdziwszy dokładnej definicji - w tym samym translatorze. Oto efekt

Moreno.
Que es marrón oscuro tirando a negro, como el de la semilla de café tostada.
Que tiene ese color.

To jest kurwa czarny ciemny brąz, podobnie jak nasiona kawy palonej.
To ma ten kolor.

Taaak...  Ale nie tylko do Polaków translator przemawia takim językiem. W obcych też jest dosadnie.


punkt 3.

Znany fenomen lingwistyczny związany z opisywanym narzędziem przestał istnieć!
„Moonlight Shadow”... znaczy już tyle, co „Cień swiatła księżyca”.
Do niedawna było inaczej. Relikt pozostał w tłumaczeniu w przeciwną stronę.
Proszę wpisać „białostoczanin” i przetłumaczyć na dowolny język. Ale to już nie to samo...




26 komentarzy:

  1. Pycha! Dzięki Tobie, i gógielowi translatorowi, będę już wiedział co znaczy nazwa mojego kakałka (Deco Morreno), nawet jeśli akurat ta nazwa (z przyczyn poprawności politycznej?) jest przez dwa rry, bo tak samo każdy z nas dosadnie wymawia ten nasz językowy katalizator narodowy na ku :-)

    A pan mónlajt - kolejny piękny numerek!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moonligt Shadow -> białostoczanin było nie do pobicia ;-)

      Usuń
  2. Jakoś mi się dotychczas udało omijać translator, nigdy z niego nie skorzystałem. Natomiast Tuwim zrobił eksperyment polegający na daniu swojego wiersza profesjonalnemu tłumaczowi na niemiecki, a następnie daniu tego, co otrzymał, profesjonalnemu tłumaczowi z niemieckiego na polski, że niby to wiersz jakiegoś niemieckiego poety i że prosi o przekład - końcowy rezultat był mniej więcej taki jak w tym translatorze. To jest w którejś z jego książek typu "Pegaz zdębiał".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Lost in Translation", czyli "Ocalone w tłumaczeniu" :-)

      prykład z wpisu o nagrobku jest przykładowy: od biedy można coś wyrozumieć czytając oryginał ukraiński, ale szybciej mi przepuścić go przez translator, nawet jeśli efekt bełkocze. ale za to bawi.

      Usuń
  3. Ja bardzo lubię wsadzić jakiś tekst w translator, przerzucić na angielski. Efekt skopiować i potem znów wrzucić, żeby przełożył na polski, I tak parę razy - zabawa przednia a efekty oszałamiające,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo podoba mi się umieścić jakiś tekst w translator, przejście do angielsko. Efekt kopii, a następnie wrzucić go przetłumaczone na język polski, i tak kilka razy - świetna zabawa i wspaniałe rezultaty.

      - nieźle sobie poradził i szybko stracił wenę... ;-)

      Usuń
    2. Ile razy przerzuciłeś?

      Usuń
  4. Nie pobije to translacji węgierski ->polski (i to zaledwie jednokrotnej)!

    http://jezwegierski.blox.pl/resource/jadlospis111.JPG
    http://jezwegierski.blox.pl/resource/jadlospis222.JPG

    Szef kuchni poleca:
    sum szarpał z odłamkami
    pociągnąć za wiatr z odłamkami
    podnosić do sześcianu ziemniak
    cielę z Wiedniem przemieszało garnirunek
    noga żabojada przyciągnęła
    przekrzywiać jądra i wspinać się na mięso duszone z jarzynami z łeb
    ugotowany palony knykieć
    na deser - serowe, przesadne kluchy

    Smacznego!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przesadne kluchy... :-)
      cha, cha - "był zrobiony z jedzeń wieprzowych"! przepiękne. prawdziwe? :-)

      a to mi przypomina z kolei. że (podobno, podobno) jakaś restauracja polecała w angielskiej wersji menu "zupę z raka szyjki macicy".
      wietrzę pomoc automatycznego translatora.

      Usuń
    2. Prawdziwe.
      Hasło "czosnek z sosem" zamiast "sosu czosnkowego" weszło do mojego prywatnego słownika codziennego :-)

      Jakaś polska restauracja w swojej angielskojęzycznej (?) ofercie miała "Denmark from chicken". Krążyło takie zdjęcie po internetach.
      O, mam: http://i1.ryjbuk.pl/d3d4f24666d043df7b5fb0a281bbdb563f0bfd98/dania-jpg

      Usuń
    3. ach, tak. jeszcze było "follow in oil"... itd:
      http://img.wiocha.pl/images/7/2/72b4ee20fd8d28d451b4cf3f21985291.jpg

      a to jednak nie była zupa, a po prostu:
      http://bi.gazeta.pl/im/54/4d/d3/z13847892Q,Menu-poznanskiej-restauracji--a-w-nim---rak-szyjki.jpg

      Usuń
    4. Denmark! nie znałam tego :D

      Usuń
  5. Nie mówi się "maurzy" tylko afrykański. Jedna wzburzona pani mnie o tym poinformowała, zarzucając mi brak szacunku dla mieszkańców Czarnego Lądu.
    Od tej pory od czasu do czasu piekę sobie Afrykańczyka i go zjadam, bo żaden translator nie potrafił pani przetłumaczyć, że rozmawiamy o cieście :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. maurzy - północnoafrykański
      negrzy - środkowo i południowo

      "kałamarnica wypuszcza z siebie płyn czarny jak sok z Murzyna wyciśniony" - niedokładny cytat z jednego z naszych pionierów zoologii.

      Usuń
    2. Szkoda, że nie wiedziałem, bo bym wykorzystał w tej dyskusji o murzynku z oburzoną pannicą ;)

      Usuń
  6. Duma mnie rozpiera, gdy pomyślę że przyczyniłem się do powstania tego wpisu, będącego bez wątpienia kamieniem milowym polskiej blogografii!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to żeby Cię nie rozparła na strzępy.

      tymczasem, co się tyczy nagrobków, to nie będzie tych z Pilicy. kościół był dziś zamknięty... :-(

      Usuń
  7. Poszłam za ciosem, co prawda późno, ale nie wcale, zobacz efekty:

    " "sad rzeczy" tłumaczenie angielskie
    Czy chodziło Ci o strzyc się, zatroskać się o, strzec się, wystrzegać się, strącić się?"
    Jak Ci się...?
    :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chodziło mi o strzyc się.
      gdy wpisuję "sad rzeczy" do rzeczonego translatora, po angielsku otrzymuję "sad things". cóż...

      Usuń
    2. No widzisz, a ja cały czas kojarzyłam cię, hm, owocowo?
      przynajmniej trochę;)

      Usuń
    3. w rzeczywistości jak najbardziej grójecko należy kojarzyć ten mój organ ;-)

      Usuń
  8. Regularnie korzystam, w zasadzie ratuje mi życie w czytaniu anglojęzycznego i w zasadzie każdego innego netu. Oczywistym, że są błędy i przeinaczenia, ale jakiś sens można złapać. Gdy się nie mówi w żadnym obcym języku prócz własnego, translator staje się genialnym narzędziem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. aha. ale powyżej masz aż nadto dowodów, by maszynie do końca nie ufać.
      wszak słynny hit Mike'a Oldfielda NIE BYŁ o białostoczaninie... :-)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...