12 lutego 2017

Zamek w Nowym Wiśniczu

Zrobiło się co nieco zamkowo, ale to chyba nie szkodzi.
Oto sunie więc następny egzemplarz niezamierzonego cyklu: zamek w Nowym Wiśniczu.

Nie stanowi żadnego pḁdḁ do żadnego odpowiadającego mu odpowiednika z nizin.
Za to, tak jak w Dębnie, pierwszy raz zawitaliśmy tam w trakcie wakacyjnej eksploracji rejonów pogórza podkarpackiego XX lat temu.
I, tak jak w Dębnie, ostatni - ostatnio.
Stąd okazja, by rzucić zamkiem w oczy.


Forteca w Nowym Wiśniczu należy do bardziej malowniczych w naszym kraju. Tak z racji usytuowania, jak i substancji, z której ją sklejono.
Jest bowiem zabytkiem gotycko-renesansowo-barokowym. Szczerze mówiąc, prezentuje się dość dziwnie. Malowniczość to jedno, osobliwość to drugie, co także bierze się właśnie z tego następującego narastania stylowo-epokowego.


W sumie najwięcej w nim wczesnego baroku, stylu bardzo swojskiego i tożsamego naszej tożsamości estetyczno-historycznej (mogę to rozszerzyć i rozjaśnić na specjalne życzenie drogą korespondencyjną). Dzieje się tak również za sprawą opasania budowli fortyfikacjami bastionowymi na planie pięciokąta. Jest to z kolei coś znanego z wykładanego tu uprzednio zamczyska w Ujeździe. Tam jednak pałac jest przestrzennie i funkcjonalnie z obwarowaniami powiązany - jako że wszystko powstało od jednego zamachu. Tu, w Nowym Wiśniczu, fortyfikacje są nowsze niż zamek, w momencie ich powstania tylko kolejny raz przebudowany.


Ciekawym ewenementem jest natomiast sarmacko-kontrreformacyjne powiązanie funkcjonalno-przestrzenno-ideowe tego zespołu z wzniesionym w I połowie XVII wieku na sąsiednim wzgórzu klasztorem z kościołem - również srogo obwarowanym bastionowym wielobokiem. Od czasów zaborczych atoli budynki klasztorne zajmuje zakład penitencjarny, kościół zaś uległ zupełnemu rozebraniu od ostatnich Niemców.
Przyznać się muszę, iż z racji krótkotrwałości każdorazowej wizyty w Wiśniczu, tego osobliwego zabytku na oczy jeszcze nie ujrzałem...


Wróćmy do zamku właściwego. Czego tam nie ma?! Wież pięć (co najmniej), taras, a właściwie balkon na solidnych arkadach, dziedziniec z loggią równie arkadową, kopułowa kaplica z boczku...

Jedna z wież nakryta jest hełmem szesnastowiecznego landsknechta i łypie spod niego cyklopim okiem na okolicę. Na innej z wież pyszni się nasz narodowy zwierz - orzeł.

Bramę w fortyfikacjach na manierę manierystyczną okuto ornamentem okuciowym, częstym w Gdańsku i innych rejonach Niderlandów.


Zrąb zamku powstał, jak się rzekło, w średniowieczu, gdy włościami władał ród Kmitów. Ostatni z nich dokonali poważnie zakrojonej przebudowy renesansowej. Potem nieruchomość przeszła na własność „książąt” Lubomirskich - stąd ich herb w portalu - którzy także bawili się budowlanką, już barokową. Po nich przyszli inni, itd.

Wnętrz atoli nie widzielim - za pierwszym razem trwał pewnego rodzaju chaos związany z odzyskaniem, czy odprzejęciem przez ww. „książąt”, ostatnio zaś spóźnilim się na wstęp. Zamkiem notabene zawiaduje gmina, czy jakiś wyższy szczebel zarządu - „książąt” nie stać na taki ciężar. Z tego, co się dowiedzielim...
 
Na deser dla P.T. skrupulantów: topomapa okolic, miasteczko + zamek + b. klasztor.






20 komentarzy:

  1. A pierwsze zdjęcie robiłeś może z balkonu knajpki w okolicy rynku?
    Mam podobne, z ostatniego lata:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z okolic rynku, ale nie z knajpki, niestety - zawsze było się tam raczej przelotnym przejazdem.

      Usuń
  2. "Zrobiło się nieco zamkowo", więc pokażę zamek błyskawiczny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pokaż, pokaż.
      ja pokażę zamek Yeti.

      Usuń
    2. Geeeerda! Geeeerda! Geeeerda!

      Usuń
    3. co mamy nie pamiętać? nadal są w użyciu.

      Usuń
  3. Ten zamek też obleci.
    Pikny jest.
    :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niewąska chałupa, kierowniczko.

      Usuń
    2. Wycackane multi-em, panie dzieju ;)

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. A skąd. Bocheński.

      Usuń
    2. Orkiestra Polskiego Radia i Telewizji

      Usuń
  5. Byłem tam podczas wakacyjnej eksploracji rejonów podgórza podkarpackiego lat temu XXIII. Był tam wtedy jakiś remont.
    A ten zamek nie jest jakoś mocno rekonstruowany? Coś tak mi się.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a wiesz, że nie - co jest dość wyjątkowe wśród polskich zamków nie-w-ruinie - na rysunkach Matejki z 1857 roku wygląda niemal identycznie, tylko na bardziej obsemłany. a więc nic nie jest tu fantazją zastępów kolejnych Szyszko-Bohuszy.

      Usuń
  6. przepraszam za błędy, które się wkradły w tekst, a raczej w porę nie wykradły.
    już poprawiłem.

    OdpowiedzUsuń
  7. Eh, przypominasz mi te iście antyczne czasy i te wycieczki po których bolały karki: Wiślicę, Wiśnicz, Pińczów, Książ.
    Wspominki wydobyte metodą odkrywkową spod stosu reklam i jakichś popśmieci, na które w dodatku brak fotodowodów.
    Przecieraj dalej kurze tą ścierką, senks.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a gdzie ta kura. che, che, che.

      Usuń
  8. Stężenie zamków na blogu powoli sięga górnych granic wyznaczonych przez Polską Normę, ale trzeba przyznać że mieszanka stylów faktycznie ciekawa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zamki stają się żrące i cuchnące?

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...