10 września 2013
6 września 2013
Dom FKW w Rembertowie
A może nie FKW*? W każdym razie na pewno nie FWP**. Stoi bowiem ów dom na terenie dawnego CWP***, później ASG****, obecnie AON***** w kiedyś podwarszawskim Rembertowie, przy ulicy Emilii Gierczak. Kim była Emilia Gierczak? Nie wiedziałem, póki nie sprawdziłem. Proszę też sprawdzić, los znamienny, polski, kresowy. Dom zaś projektował Juliusz Żórawski. Kim był Juliusz Żórawski? Też można sprawdzić. Reliefowe pasy szarych cegieł przypominają twórczość Romualda Gutta, twórczość w szarych cegłach. Można sprawdzić, gdzie uprawianą. Generalnie, proszę państwa, chodzi o dobry, przedwojenny modernizm-funkcjonalizm.
Budynek pochodzi sprzed wojny, a zdjęcia pochodzą sprzed lat trzech, z upalnego dnia początku wakacji******. Wtedy odbyła się wycieczka warszawoznawcza z udziałem m. in. znanych warszawskich blogerów H_Piotra******* i Marcina********.
Miejsce to jednak miałem okazję poznać jeszcze dawniej, w czasach licealnych, gdy udawaliśmy się z przyjacielem do jego dziadków na rosołek, a potem palić ogniska na terenie poligonu artyleryjskiego (sic!). Dziadek przyjaciela był instruktorem strzelectwa w randze oficera (albo pod). Podobno raz, demonstrując nowej grupie technikę strzelania z pistoletu, trafił w dziesiątkę tarczy, potem drugi, trzeci, czwarty, i... przypadkiem pobił olimpijski rekord wszechświata trafiając w dychę wszystkimi nabojami. Tyle anegdota, a raczej historia z życia.
Wówczas to, w drodze z rosołku na poligon, zwróciłem uwagę na prezentowany budynek. Ciekawy!
Niejedyny jednak ciekawy budynek z terenu AON, na inne przyjdzie pora w swoim czasie. I na odwrót.
* Fundusz Kwaterunku Wojskowego
** Fundusz Wczasów Pracowniczych
** Fundusz Wczasów Pracowniczych
*** Centrum Wyszkolenia Piechoty
**** Akademia Sztabu Generalnego
***** Akademia Obrony Narodowej
****** lipiec i sierpień
******* Fenomen Warszawy
******** Wczoraj i dziś, Na zawsze Warszawa
Etykiety:
architektura,
Warszawa
3 września 2013
Elegia na odchodzące lato
W zeszłym roku napisałem, co już raz powtarzałem, więc powtórzę znów: gdy lato się kończy, to jakby ktoś znajomy umarł. W tym roku poczułem się nieco inaczej: jakby ktoś mi w ryj dał. Zimnica i… wrzesień! Wiem, że kalendarzowe lato jeszcze ma bez mała trzy tygodnie, żeby się wyszumieć, i znów może być pięknie, jak w 1939-tym. Wiem też doskonale, że nie ma co nastrajać się elegijnie za każdym latem i wszystkimi latami minionymi, ale… Gdzie lipiec i sierpień 2013? Gdzie się podziały? Gdzie są czereśnie? A gdzież niegdysiejsze śniegi? A gdzie Snowden? Najłaskawsza pora roku powoli się kończy, a wraz z nią powoli kończy się życie i w ogóle świat. Nawet internet powoli się zwija…
Cóż więc robić? Napalić w kominku i przygotować się psychosomatycznie na pożegnanie z sandałami oraz pływaniem i na powitanie szalików. Sęk w tym, że kominek sztuczny, atrapa. Palić można najwyżej lampę nad stołem. I czerpać élan vital ze zdjęć, co się je latem ustrzeliło. Po to są.
Cóż więc robić? Napalić w kominku i przygotować się psychosomatycznie na pożegnanie z sandałami oraz pływaniem i na powitanie szalików. Sęk w tym, że kominek sztuczny, atrapa. Palić można najwyżej lampę nad stołem. I czerpać élan vital ze zdjęć, co się je latem ustrzeliło. Po to są.
Etykiety:
pory roku
30 sierpnia 2013
Przegląd portali zamojskich
Nie chodzi o Zamość street fashion ze szczególnym naciskiem na spodnie, ani tym bardziej o wgląd w garderobę przedstawicieli magnackiego rodu, ni o katalog lokalnych stron internetowych, lecz – jak widać poniżej – o oprawy wejść do przyrynkowych kamienic miasta Zamościa.
Nie tylko bowiem na stare nagrobki kieruję ciekawe oko – i szkiełko – ale również takie elementy dawnego wystroju wprawiają mnie w należytą ekscytację. Im bardziej renesansowe, tym lżej i śpiewniej na duszy.
Dlatego więc korzystając z okazji obleciałem w kółko główny plac renesansowego miasta – cały w arkadach! – uwieczniając na matrycy najciekawsze okazy.
Zamość, jak powszechnie wiadomo, założył „na surowym korzeniu”, czyli w pustce, nietuzinkowy kanclerz-karierowicz w roku 1580. Plany idealnego miasta-rezydencji-fortecy w jednym sporządził Bernardo Morando. I chociaż budowniczy zszedł z parkietu w roku 1600, a Zamoyski pięć lat po nim, to realizacja zamierzeń była kontynuowana zgodnie z założeniem, a realizacja założenia zgodnie z zamierzeniami.
Dotyczy to również kamienic przyrynkowych, których podstawowa typologia została opracowana przez Moranda jeszcze za życia (sic!), jak samo miasto, na bazie teoretycznych rozpraw architektonicznych włoskich teoretyków architektury oraz praktycznych rozwiązań z miast włoskich znanych zarówno projektantowi, jak i inwestorowi (Padwa i Bolonia). Kamienice te powstawały w ciągu całego XVII wieku, mając „wspólny mianownik”: gabaryty i wspomniane arkadowe podcienia. Z podcieni wchodziło się do domów i sklepów właśnie przez w różny sposób ornamentowane portale.
Proszę sobie pokontemplować troszeczkę – przymkając litościwie oko na jeżące się wszędzie antyguanokolce – te kamienne detale, a może życie stanie się na chwilę bardziej harmonijne.
Etykiety:
zabytki staropolskie
26 sierpnia 2013
Znów na szlaku
Znów, po przerwie, na szlaku łikendowym, rowerowym. Tym razem, jak widać, od łódeczki do łódeczki, czyli znad Bzury po Wkrę, 12.08 w Sochaczewie, 18.55 z Modlina. A więc jesteśmy w domu: te rzeki przewijają się ciągle na wycieczkach mazowieckich (chyba, że wybierze się człowiek wyjątkowo nie na Łowicz lub Nasielsk). Kolejny raz staram się udowodnić niniejszymi zdjęciami znaną tezę, iż na Mazowszu nic nie ma. W tym wypadku - przez 83 kilometry. Aż po horyzontu kres.
Etykiety:
cztery mile za Warszawą,
pory roku,
z roweru
24 sierpnia 2013
20 sierpnia 2013
Wyśnione Wyśmierzyce
Oto kres i cel podróży: Wyśmierzyce. Odznaczają się swoistym klimatem, nocą polarną, szarą godziną, cieniami zapomnianych przodków i innymi atrakcjami licznie wymienionymi w baedekerach.
To najmniejsze miasto w Polsce: krok za rynek i już jest się na wsi. Krok wstecz - jest się w mieście.
Liczba mieszkańców się waha. Spora.
Gdy tam byłem,
przepraszam, byliśmy,
to się gwiezdnym pyłem
żywiliśmy.
To najmniejsze miasto w Polsce: krok za rynek i już jest się na wsi. Krok wstecz - jest się w mieście.
Liczba mieszkańców się waha. Spora.
Gdy tam byłem,
przepraszam, byliśmy,
to się gwiezdnym pyłem
żywiliśmy.
16 sierpnia 2013
9 sierpnia 2013
2 sierpnia 2013
Subskrybuj:
Posty (Atom)













