sad rzeczy
jeszcze jeden niepotrzebny blog
1 września 2026
30 lipca 2026
Wróciliśmy nad jeziora
No i udało się. Wróciliśmy nad jeziora - i rzekę - na ulubioną welotrasę. Nie było ani za ciepło, ani za zimno. Ani za mokro - rozpadało się w momencie wjazdu (rowerem) na stację odjazdu (pociągiem). Tylko woda w jeziorze okazała się wyjątkowo zimna. Ale już tydzień później - w innym - okazała się wyjątkowo rozkoszna.
27 czerwca 2026
Wróćmy nad jeziora
Ych, patrzcie, znów prawie pół roku trzasło. Jak to się dzieje? "Wyglądam za okno - biało, wyglądam znów - zielono"...
Od lat - i to słownie trzech - o tej, ulubionej skądinąd, (zielonej) porze roku praktykuję jednodniowy wyjazd rowerowy w okolice okołojeziorne. Do największej - ponoć - Puszczy w Kraju. A jeśli nie największej, to i tak w ciul sporej.
Ale w tym roku nie pojechałem. Już dwa razy oddałem wykupione zawczasu bilety pociągowe. Pierwszy raz ze względu na deszcze. Drugi - dziś! - ze względu na upał. Tak, na upał! Ja. No ale, jeśli sam Rząd radzi nie podejmować wysiłków i zostać w domu, jak nie posłuchać? Zresztą... pojawia się nieznany dotąd niepokój intelektualny. A co jeśli w takim upale kolarz się weźmie i odwodni? Przypali? Albo pikawa jakoś nie wydoli? Skąd te obawy? Ano, popatrzmy w kalendarz. Tak, osiągnięcie levelu XL ogłaszałem na złamach blogu, hm, 11 lat temu. A więc - nie da się ukryć - z czystej matmy wychodzi, że jesteśmy obecnie na levelu LI. "Ta trzycyfrowa niemal liczba...", jak pisał w humoresce Zoszczenko, nakazuje pewną rozwagę w szafowaniu sobą w ekstremalnych warunkach. A tradycyjnie trasę wspomnianą, w przeciwieństwie do innych wycieczek w sezonie, robię sam i opas. Czy tłumaczę się? Jasne, i to przed sobą samym...
Zamiast więc jechać, wywieszam na razie nieco dokumentacji foto graficznej z lat poprzednich z tejże tradycyjnej trasy.
Hmm, gdybym był pojechał, to pewnie właśnie brnąłbym w piaszczystej okolicy z ostatniego zdjęcia...
7 lutego 2026
Trzeci most
Mrozy (nie te), ostatnio wyjątkowo silne, jak na nasze obecne czasy i nasze szerokości geograficzne, umożliwiły, a raczej wielce ułatwiły planowaną od dawna wyprawę odkrywczo-archeologiczną w celu unaocznienia zaginionych resztek pradawnej cywilizacji. Cywilizacją tą jest II RP, reszkami: zaczęta a niedokończona z powodu wojny realizacja długiej odnogi Elektrycznej Kolei Dojazdowej (dziś WKD) od Komorowa po Mszczonów.
Dotychczas uświadczyliśmy najbardziej spektakularną strukturę: most nad Pisią Gągoliną oraz nieco mniej spektakularną, za to najłatwiej dostępną: przeprawę przez Mrowną (główną rzekę City of Grodzisk).
Tym razem trzeci most na dzikiej rzece okolicznej.
Cień autora pozdrawia spośród duchów niedoszłej inwestycji.
11 listopada 2025
31 lipca 2025
1 września 2024
12 grudnia 2023
31 sierpnia 2022
16 września 2021
Obrazek z czasów Imperium Osmańskiego
- to odpycha padyszacha.
Kapie pot spod pachy paszy
do półmiska pysznej kaszy.
Fuj, nieładnie, fuj, ohydnie.
Pasza władcy wnet obrzydnie.
Gdy obrzydnie sułtanowi,
sułtan szepnie wezyrowi,
wezyr skrobnie piórem gęsim
i odczyta: "Kęsim! Kęsim!"
Janczar szybko szablą świśnie,
paszy jucha z szyi tryśnie.
Juchą już, nie potem, broczy
Głowa się zaś jego toczy...
Tak opuścił padół pasza,
Sułtan duma "dobra nasza".
Lecz wtem węszy - potem capi!
Przepocone ma Topkapi!




































