7 lutego 2026

Trzeci most

Mrozy (nie te), ostatnio wyjątkowo silne, jak na nasze obecne czasy i nasze szerokości geograficzne, umożliwiły, a raczej wielce ułatwiły planowaną od dawna wyprawę odkrywczo-archeologiczną w celu unaocznienia zaginionych resztek pradawnej cywilizacji. Cywilizacją tą jest II RP, reszkami: zaczęta a niedokończona z powodu wojny realizacja długiej odnogi Elektrycznej Kolei Dojazdowej (dziś WKD) od Komorowa po Mszczonów.

Dotychczas uświadczyliśmy najbardziej spektakularną strukturę: most nad Pisią Gągoliną oraz nieco mniej spektakularną, za to najłatwiej dostępną: przeprawę przez Mrowną (główną rzekę City of Grodzisk).

Tym razem trzeci most na dzikiej rzece okolicznej.


Jak widać - najmniejszy z kompletu, ale prawdziwy, z prawdziwego żelbetu. Dotąd stojący. Przekracza rzeczułkę, potok właściwie, ale z powodu działalności P. T. bobrów zwykle stoi pośród rozległych rozlewisk, czy może gigakałuży. Teraz można było się zbliżyć i pomacać.


Ze względu na rozpiętość przęsła poniżej 3 metrów, jest to - zgodnie z techniczną nomenklaturą - przepust. Co prawda nie mierzyłem, czy rzeczywiście ma <3 m. Może jednak więcej?


Dzięki uprzejmości drzewa, które się było obaliło na most (znów bobry?), możliwe jest wspięcie się na jego szczyt, czyli właściwy pomost, po którym miały mknąć elektryczne pociągi.


Bez drzewa potrzebny byłby specjalistyczny sprzęt wspinaczkowy. Między nasypem (zrealizowanym zresztą tylko z jednej strony, widocznym powyżej), a mostem zieje bowiem przerwa. Tak samo jest zresztą w przypadku przeprawy przez Pisię, z tym że tam imponującej długości i wysokości nasypy zbudowano na dwóch brzegach.

Cień autora pozdrawia spośród duchów niedoszłej inwestycji.






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...