27 czerwca 2026

Wróćmy nad jeziora

 Ych, patrzcie, znów prawie pół roku trzasło. Jak to się dzieje? "Wyglądam za okno - biało, wyglądam znów - zielono"...

Od lat - i to słownie trzech - o tej, ulubionej skądinąd, (zielonej) porze roku praktykuję jednodniowy wyjazd rowerowy w okolice okołojeziorne. Do największej - ponoć - Puszczy w Kraju. A jeśli nie największej, to i tak w ciul sporej.

Ale w tym roku nie pojechałem. Już dwa razy oddałem wykupione zawczasu bilety pociągowe. Pierwszy raz ze względu na deszcze. Drugi - dziś! - ze względu na upał. Tak, na upał! Ja. No ale, jeśli sam Rząd radzi nie podejmować wysiłków i zostać w domu, jak nie posłuchać? Zresztą... pojawia się nieznany dotąd niepokój intelektualny. A co jeśli w takim upale kolarz się weźmie i odwodni? Przypali? Albo pikawa jakoś nie wydoli? Skąd te obawy? Ano, popatrzmy w kalendarz. Tak, osiągnięcie levelu XL ogłaszałem na złamach blogu, hm, 11 lat temu. A więc - nie da się ukryć - z czystej matmy wychodzi, że jesteśmy obecnie na levelu LI. "Ta trzycyfrowa niemal liczba...", jak pisał w humoresce Zoszczenko, nakazuje pewną rozwagę w szafowaniu sobą w ekstremalnych warunkach. A tradycyjnie trasę wspomnianą, w przeciwieństwie do innych wycieczek w sezonie, robię sam i opas. Czy tłumaczę się? Jasne, i to przed sobą samym...

Zamiast więc jechać, wywieszam na razie nieco dokumentacji foto graficznej z lat poprzednich z tejże tradycyjnej trasy.












Hmm, gdybym był pojechał, to pewnie właśnie brnąłbym w piaszczystej okolicy z ostatniego zdjęcia... 

 Ale bilet na lipcową sobotę już mam kupiony.









6 komentarzy:

  1. No tak, im wyższy level, tym gorzej znosi się (zwłaszcza) upały. Mnie się udało wrócić znad morza tuz przed, więc teraz przeżywam te temperatury komfortowo w zaciszu własnym domowym :) tu zawsze najwygodniej. Miło cię znów czytać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, nawzajem.
      Teraz upał zelżał (na razie??), mogłoby być trochę cieplej ;-)

      Usuń
    2. No I jest. Mówisz, masz 😁

      Usuń
    3. No i mam, no i super :-)

      Usuń
  2. Słuszna przezorność. Widać to zwłaszcza po informacji, że w ostatnia niedzielę pod Warszawą dwóch kolarzy-amatorów dojechało do Ostatniej Mety.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Pisałem tu kiedyś, że gdy jest upał, to czuję że żyję. A już zwłaszcza, gdy w upał jadę gdzieś w plenerze na rowerze. No ale nie w ekstremach...

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...