Po krótkiej przerwie na Wielki Tydzień oraz następny, nieco mniejszy, wypadałoby powrócić z błogosfery do blogosfery. Poprzedni wpis opublikował się albowiem poniekąd przez pomyłkę: naszkicowany zaledwie konspekt większej całości wysłałem był żegnając się z Siatą w bliżej nieokreśloną przyszłość. Lecz czas wyprzedził najśmielsze oczekiwania, i przyszłość jednak zgodnie ze swą naturą nabrzmiała owocem teraźniejszości i przeszła rychło w przeszłość, pozostawiając wpis „Remanent” w stanie opublikowanym.
Ale nic to. Notabene, kształt rozpoznawany jako kulawa swastyka to w rzeczywistości zarys papierni w Jeziornie – już sprzedanej – gdzie zaraz wyrośnie nowe, pilnie strzeżone kądominium. Nota też bene wąskotorowe odgałęzienie od wąskotorowej linii Belweder - Wilanów - Konstancin - Piaseczno. Ha?
Jak wiadomo, szare życie mieni się jak tęcza odcieniami szarości, ale ludzkość tęskni do prostych i klarownych rozróżnień i dziecięcej wiary, że czarne jest czarne, a białe jest białe i nieprzyszarzałe, a mowa powinna być "tak, tak", "nie, nie", a nie "tak, ale...", "nie na ogół, lecz...". "co to ja miałem...", "o co chodzi", "eeee, nieeee warto...", "yyyyyyy" i tak dalej.
"Wszystko, co zbudowano w Polsce przed rokiem 1956 jest dobre, a każdy obiekt powstały po tej dacie jest zły".
Oczywiście, użyte w powyższym prawie kwantyfikatory mają odcień poetyckiej metafory, gdyż da się wymienić wiele wyjątków. Ale znów mawia się, że wyjątki potwierdzają regułę. Więc?...
Zwłaszcza, jeśli zastosuje się ową regułę do budownictwa mieszkaniowego (+) i mieszkalnictwa budowlanego (-) - nie ma opcji, sprawdza się.


No i właśnie krótka przejażdżka po takiej miejscowości, jak Zalesie potwierdza słuszność kategorycznie sformułowanego prawa - jeśli nie w 100 procentach, to średnio w 87 koma 3. Domy współczesne (naszym pokoleniom) to bardzo często pomniki zarozumiałości inwestora albo nieudolności projektanta (budowniczego). Albo - zarozumiałości projektanta. Lub też nieudolności inwestora. Albo nieudolności i
zarozumiałości projektanta. Czasem zarozumiałości i nieudolności inwestora. W krańcowych przypadkach - nieudolności i zarozumiałości inwestora i projektanta.
Budynki starsze - przeciwnie, jest co podziwiać, jest i co sfotografować. Oczywiście, przykłady negatywne można fotografować również, ale, jak już pisałem, tutaj powstrzymam się od publikowania kuriozów (chociaż mały zbiorek jakoś już sam się zebrał).
Oto więc i garstka interesujących pozytywnych przykładów budownictwa przedwojennego miasta-ogrodu. Właściwie: miasta-lasu.
Popatrzmy zadem!
Bonus: ciekawa brama do mniej ciekawego domu.
obrazki planów Zalesia pochodzą z Siaty, lecz nie pamiętam, skąd konkretnie
Willanów brzmi pięknie!
OdpowiedzUsuńW Zelesiu bywam w miarę regularnie choć rzadko, ale za chiny ludowo-kapitalistystyczne nie pamiętam którym - w każdym razie równie drzewiastym, co Podkowa. A propos Podkowy, to się wybieram od dawna porobić parę zdjęć odnowionych miejscówek, i może na majówkę się trochę czasu znajdzie, to wrzucę.
to proste - Zalesie Dolne jest na górze, a Zalesie Górne - na dole.
OdpowiedzUsuńba, Podkowa. Podkowa też warta jest... hm, conajmniej jakiegoś konia trojańskiego.
Nie wiem dlaczego, ale miasta-ogrody lubię zwiedzać tak raz na pół roku. Nie częściej. Sama idea jest cacy i w ogóle, z tym że z większą przyjemnością poruszam się osobno po parkach i osobno po ulicach ze zwartą zabudową. W Zalesiu byłem parę lat temu, ale po wizytach w różnych Podkowach czy innych Milanówkach wszystko zlewa mi się w jedną całość.
OdpowiedzUsuńLajkuję. Chcialbym sam mieć w posiadaniu taki domek jak te powyżej.
OdpowiedzUsuńNo ja wiem, że proste, ale tak jak niektórzy nie nauczą się gdzie prawo, a gdzie lewo, to już ja się chyba nigdy nie naumiem, do którego Zalesia czasem jeżdżę. Ale sprawdziłem na małpie - do tego na dole, czyli Górnego.
OdpowiedzUsuń