11 lipca 2011

Morysin

Dziś dla odmiany (od czego?) zapraszam na jesienny spacer po parku Morysin. Jest tam dużo drzew i woda. I to widać na zdjęciach. Są też zapomniane zabytki w ruinie, i tego nie widać. Jest ogromna brama z wieżą, pałacyk w formie rotundy, domek stróża, leśniczówka i - podobno - tajemnicze oraculum, którego nie udało się nam jeszcze odnaleźć... I stada saren.







8 lipca 2011

Wieczór z naturą

Zgodnie z obietnicą daną K.A., miało być na blogu o seksie. Więc dzisiaj będzie. Ale na razie delikatnie, po co od razu z grubej rury (!).

Otóż, działo się to w ostatnim roku komuny, czy, jak kto woli, Pe Er Ela. Ogólnie - nędza i jakaś ogólna, że tak powiem, tandeta rzeczywistości (pamiętam, że trudno było upolować ser, żółty ser). Z drugiej strony jednak - następowała jednak pozorna. czy prawdziwa liberalizacja systemu. Kruszył się on i sypał, to się czuło. Że ludzie byli nim zmęczeni, to też się czuło. Ciągle słychać było narzekania na "ten kraj". Były strajki i takie tam. Milicjanci stanowili obiekt drwin i parodiowania - z bezpiecznej odległości, oczywiście. Mawiało się na nich "Smerfy". Krzyknąć za milicjantem "cześć, Smerfie!" to był wtedy nasz heroizm antysystemowy. Gorbaczow jeździł po Polsce, i też był takim obiektem.
A na tym murszejącym socjalizmie, niczym mchy i porosty na betonie, zaczęły wyrastać różne a liczne prywatne biznesy, przedsięwzięcia i inicjatywy. A to salon gier, a to grill-bar, a to budka z zapiekankami... Protokapitalizm, którego wcześniej nie było. "Drugi etap reformy".
Jednym słowem - czuło się, że to się wkrótce skończy. Nikt jeszcze nie wiedział co prawda jak, a niektórzy mówili: "tu się krew poleje...!", ale, ostatecznie, skończyło się nie tak źle.

Lecz znów zagalopowałem się w dygresje, a tu przecież miało być o seksie, erotyce!
Dość już więc wprowadzenia w tzw. tło historyczno-obyczajowe.
Spędzałem wtedy część wakacji na obozie fotograficznym, wędrującym po różnych miejscach Wielkopolski.
Byliśmy młodzi, bardzo młodzi, i, a raczej: więc - co tu ukrywać - napaleni. Raz na przykład, gdy przypadkowo zostaliśmy we trzech sami w pomieszczeniu jakiejś redakcji, kolega szybko przekartkował leżący tam numer pisma "Literatura". Czy szukał nowin literackich? Nie. On szukał gołych bab wśród ilustracji.
A raz ktoś przyszedł z wiadomością, że na rynku prasowym w Polsce ma pojawić się pismo w całości poświęcone interesującej nas problematyce, i - co potwierdzało wiarygodność informacji - że ma się nazywać... "Wieczór z naturą"!
Postanowiliśmy działać. Od razu udaliśmy się - było to w Mosinie - niewielką grupką do pobliskiego kiosku. Najodważniejszy z nas pochylił się do okienka i zagadnął kioskarza:
- Przepraszam, czy jest "Wieczór z naturą"?
Na co dało się słyszeć gromkie:
- JA WAM DAM "WIECZÓR Z NATURĄ"!!!



7 lipca 2011

Glinianka

Święty Wawrzyniec ze swoim rusztem wyobrażony na ścianie dzwonnicy kościoła w Gliniance.

Kościół drewniany, podobnie jak ten z Mariańskiego Porzecza, z drugiej połowy XVIII wieku, jak nie trudno się domyślić, pod wezwaniem świętego Wawrzyńca z jego rusztem.



Świątynia nie udaje tak spektakularnie obiektu murowanego. Ot, wiejski kościółek z czasów Saskich Zapustów.

6 lipca 2011

Staw wilanowski zimą



Gdyby panowały upały, to byłby kontrast. Ale nie panują. I nie ma kontrastu.

5 lipca 2011

Pomnik konny

Oto kolejna (i na razie ostatnia) porcja pocztówek z zapoznanego kurortu, Ostródy. Tfu, Ostendy.
Nieopodal przytulnych nadmorskich apartamentowców i nadmorskiego toru wyścigów konnych rozciąga się nadmorska galeria kolumnowa.


Pośrodku niej znajduje się monumentalny konny pomnik króla Belgów, Leopolda II.
U podnóża królewskiego piedestału tłoczą się - z jednej strony - dzikusy z Konga, którzy tyle przecież Leopoldowi zawdzięczają, z drugiej - obywatele Belgii, zastygli w pozie czci i adoracji.



Ale nie wszyscy adorują. Jeden z obywateli nie adoruje, a wyraźnie puszcza oko do publiki i prezentuje... zresztą proszę zobaczyć samemu, co prezentuje.







4 lipca 2011

Puszcza Bolimowska

Dziwną jesień mamy tego lata. Stąd też, dziś - zdjęcie z wiosny, trochę jakby zimowe.



Już niebawem przebiegnie tędy jasna, długa, prosta...

3 lipca 2011

Dzień na wyścigach

Obracamy się o 540 stopni względem przytulnego nadmorskiego apartametowca i widzimy ostendzki tor wyścigów konnych.


Ruina i zapaździałość dużo większa niż na Służewcu. Czyżby ten piękny sport, jakim jest hazard na wyścigach był w istocie démodé?

2 lipca 2011

Jak wrona wronę czesała

Jedna wrona drugiej wronie
ułożyła dziobem piórka,
wyczesała te w ogonie,
bo ta druga - to jej córka*.
(...)

*) tak zwany fakt autentyczny

1 lipca 2011

Pocztowka z kurortu

Oto znany europejski kurort, Ostróda. Tfu, tego, Ostenda.


Ten budynek stoi wzdłuż bulwaru. Za nim jest morze.

Od frontu inna atrakcja - najdłuższa na świecie (?) linia tramwajowa. Zapraszamy.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...