46 kilometr.
Krajobrazy krajobrazami, ale zjechaliśmy tu, do Luberadza, żeby unaocznić sobie zabytek.
Jest nim pałac klasycysc. Klasysycy. Kurde. Klasycystyczny. Z końca XVIII wieku, a konkretnie z pamiętnego roku 1789.
Zaprojektował go dla Józefa Dembowskiego, chorążego zawkrzańskiego (w końcu jesteśmy na Zawkrzu), Hilary Szpilowski.
Jak zaprojektował? Przyjrzyjmy się.
Od frontu - ciekawie ukształtowana bryła złożona jest z dwóch skrzydeł zestawionych pod kątem rozwartym i spiętych portykiem. Elewacja ta jest jednak wielce regularna, symetryczna i spokojna.
Boczna elewacyjka też odznacza się symetrią.
Z tyłu jednak - niespodzianka. Pałac zaprojektowany jest zgoła odmiennie - regularność zastąpiona jest nieregularnością, symetria jej brakiem a spokój malowniczym i "wolnym" sposobem łączenia architektonicznych elementów.
A to duże okna sali balowej, a to loggia z dwiema kondygnacjami kolumienek, a to jedna, za to duża kolumna na rogu...
Nieregularność tę odtylcową, jak i odfrontowe uporządkowanie, widać też na rysunku rzutu budynku.
A więc - z przodu klasycyzm, z tyłu romantyzm. Apollo i Dionizos. Jin i jang. Cing i ciong. Flip i Flap.
Odwieczny życiowy dualizm.
Dziwne tylko, że elewacja owa symetryczna, wejściowa ustawiona jest frontem do słońca, a ta z tarasami, rozrzeźbiona od strony cienistej...
Można by przypuszczać, że nie przejmowano się wówczas takimi aspektami sztuki budowlanej. Zresztą tradycyjnie dwory orientowano "na godzinę jedenastą", czyli frontem na południowy wschód. Lecz jednak szkoda mieć loggię, balkon i taras, na które słońce zagląda rzadko lub wcale.
Dziś wejścia, wjazdy, oraz kuchnie i wszelkie komórki i pakamery gospodarcze architekt stara się umieścić od północy - nie dość, że nie potrzebują nasłonecznienia, to jeszcze tworzą bufor przeciw wychładzaniu domu od najzimniejszej strony.
Ruszajmy w dalszą drogę, bo w najbliższej okolicy pałacu snują się jakieś dziwne postaci, coś jakby zombie.