20 lutego 2013

Kałki. Odcinek 20

48 kilometr.

Na rozstajnych drogach w Kałkach, w kępie drzew tkwi stare domostwo. Gospodarstwo jest chyba opuszczone – w każdym razie dom ma okna wybite i zabite.
Szkoda, że ludność odwróciła się od takiego tradycyjnego budownictwa. W którym wszystko jest celowe, proporcjonalne a niewydumane, i jednocześnie zgodne z odwiecznym toposem.


Ale dlatego też warto taki obiekt wziąć na cel obiektywu. Wobec tego, jak wygląda współczesna zabudowa wsi, wobec tego, co mamy i w miastach… Jedną wielką chujnię.





19 lutego 2013

Nad Łydynią. Odcinek 19

47 kilometr.

Ten sam kilometr (+ kilkanaście metrów), to samo miejsce, ten sam most, tylko, że już jesteśmy na nim. Łydynia mniejsza jest od Wkry, do której wpada i nawet od równolegle płynącej Sony. Jest jednak od tej ostatniej bardziej znana, bo przepływa przez wojewódzki do niedawna Ciechanów.


Znowu patrzymy na wodę, a więc znów chwila zwiechy.


Chmury w odbiciu wyglądają, jak na olejnym obrazie. Widać pociągnięcia pędzla.


Chełmońszczyzna!


Ale dno.






18 lutego 2013

Za Luberadzem. Odcinek 18

47 kilometr.

W każdym szanującym się serialu jest odcinek-zapchajdziura. Widz lub czytelnik ma wytchnienie od pędzącej akcji i okazję do zsumowania wątków, a twórcy do odpoczynku.

I to jest właśnie taki odcinek niniejszego serialu. Co? Że już takie były? Ale ten jest szczególnie nudny i niewiele wnoszący.

Oto na zdjęciu droga do mostu w Luberadzu. Za chwilę podróżnik w czasie (i jednocześnie przestrzeni) przekroczy go i zarazem nieistniejąca granicę nieistniejącego już Zawkrza. Granica ta biegła tu rzeką Łydynią.






17 lutego 2013

Luberadz. Odcinek 17

46 kilometr.

Krajobrazy krajobrazami, ale zjechaliśmy tu, do Luberadza, żeby unaocznić sobie zabytek.
Jest nim pałac klasycysc. Klasysycy. Kurde. Klasycystyczny. Z końca XVIII wieku, a konkretnie z pamiętnego roku 1789.
Zaprojektował go dla Józefa Dembowskiego, chorążego zawkrzańskiego (w końcu jesteśmy na Zawkrzu),  Hilary Szpilowski.
Jak zaprojektował? Przyjrzyjmy się.

Od frontu - ciekawie ukształtowana bryła złożona jest z dwóch skrzydeł zestawionych pod kątem rozwartym i spiętych portykiem. Elewacja ta jest jednak wielce regularna, symetryczna i spokojna.


Boczna elewacyjka też odznacza się symetrią.


Z tyłu jednak - niespodzianka. Pałac zaprojektowany jest zgoła odmiennie - regularność zastąpiona jest nieregularnością, symetria jej brakiem a spokój malowniczym i "wolnym" sposobem łączenia architektonicznych elementów.


A to duże okna sali balowej, a to loggia z dwiema kondygnacjami kolumienek, a to jedna, za to duża kolumna na rogu...


Nieregularność tę odtylcową, jak i odfrontowe uporządkowanie, widać też na rysunku rzutu budynku.


A więc - z przodu klasycyzm, z tyłu romantyzm. Apollo i Dionizos. Jin i jang. Cing i ciong. Flip i Flap.
Odwieczny życiowy dualizm.

Dziwne tylko, że elewacja owa symetryczna, wejściowa ustawiona jest frontem do słońca, a ta z tarasami, rozrzeźbiona od strony cienistej...
Można by przypuszczać, że nie przejmowano się wówczas takimi aspektami sztuki budowlanej. Zresztą tradycyjnie dwory orientowano "na godzinę jedenastą", czyli frontem na południowy wschód. Lecz jednak szkoda mieć loggię, balkon i taras, na które słońce zagląda rzadko lub wcale.

Dziś wejścia, wjazdy, oraz kuchnie i wszelkie komórki i pakamery gospodarcze architekt stara się umieścić od północy - nie dość, że nie potrzebują nasłonecznienia, to jeszcze tworzą bufor przeciw wychładzaniu domu od najzimniejszej strony.


Ruszajmy w dalszą drogę, bo w najbliższej okolicy pałacu snują się jakieś dziwne postaci, coś jakby zombie.





16 lutego 2013

Luberadz. Odcinek 16

45 kilometr

Na wjeździe do wsi sielski ukazywa się oczom obrazek: dwa starodawne dęby, na jednym kapliczka skromniutka i płotek wedle niego.


Może dzięki takim kapliczkom niejedno drzewo ostało się zakusom chłopstwa na drewno łakomym, Wyrwidębom rozmaitym a innym olbrzymom, konserwatorom zabytków, jako i naczelnikom dzielnicowych Wydziałów Ochrony Środowska...

Może trzeba było przyfastrygować kapliczki owe do drzew Ogródu Krasińskich, które Frau Obersturmbannführer G. kilkoma pociągnięciami cienkopisu na rysunku do wyrżnięcia (w)skazała?






15 lutego 2013

Przed Luberadzem. Odcinek 15

45 kilometr.


I znów przystanek na fotkę, bo tak pięknie na tej wiejskiej drodze, że trudno sobie tego odmówić.
Można co prawda robić zdjęcia jadąc, ale wtedy na ogół wychodzą poruszone.

Patronuje zaś temu chmura w formie Europy.





14 lutego 2013

Za Małużynem. Odcinek 14

44 kilometr.

Jak się rzekło - skręcamy na wschód. Najpierw przez las, potem śród pól. Nie wiem czemu, ale czasem nie mogę się powstrzymać przed fotografowaniem zoranej gleby.


Krajobraz niewątpliwie ruralistyczny.






13 lutego 2013

Małużyn. Odcinek 13

42 kilometr.

Wypada wreszcie spojrzeć na rzekę, która towarzyszy w trasie gdzieś po lewej stronie już od wielu kilometrów. Wkra. Nazwa - jak w przypadku wielu rzek pierwotna, prasłowiańska a może pogermańska lub wręcz postceltycka. Inne takie to Gwda, Wda, Brda i Skrwa, która nie dość, że się nazywa w odjechany sposób, to na dodatek płynie w dwóch różnych kierunkach i wpada z obu stron do Wisły.
Jest jeszcze Kiełbaska, ale to nazwa z innej parafii, poza tym dość dygresji. Idziemy na most.


Popatrzmy na nurt. W górę rzeki:


 I w dół:


Jest tu nawet tabliczka informująca zbłąkanych kajakarzy, gdzie się zapędzili.


W płynącą wodę można wgapiać się godzinami. Ogarnia wówczas filozoficzna zaduma, albo przeciwnie - medytacyjne otępienie.
I choć to koniec września, to okropnie nęci chęć zanurzenia się w odmętach...





12 lutego 2013

Małużyn. Odcinek 12

41 kilometr.

Pozostając na terenie małużyńskiej świątyni rzućmy okiem na pozostałości przykościelnego cmentarza. Bawiąc w takim miejscu zawsze z ciekawością czytam napisy nagrobne.  Frajdą jest odnaleźć rymowane epitafium, czy choćby nazwiska związane brzmieniowo z okolicznymi miejscowościami. Ot, taka lekcja mikrohistorii.


W tym przypadku mamy zbiorowy nagrobek państwa Łempickich. Od razu nasuwa się pytanie, czy może słynna malarka Tamara jest z tych właśnie.

Nie jest.


Na deser jeszcze jeden rzut oka na hybrydowy kościół małużyński, tym razem od malowniczego pastwiska nadwkrzańskiego. Właśnie - pora wreszcie nad rzekę.






11 lutego 2013

Małużyn. Odcinek 11

41 kilometr.

I oto przekroczywszy most na Łydyni wkraczamy na teren historycznego Zawkrza.
Dotychczas przemierzane Przywkrze to bowiem termin zmyślony, ale poręczny.

Kolejny przystanek „zabytkowy” we wsi nad tąż samą Wkrą.
Znajduje się tu kościół, na pierwszy rzut oka i od frontu - drewniany.


Lecz gdy go objąć spojrzeniem nie od strony wsi i nie od ḁfasu – coś jest nie tak. Przynajmniej: nie tak, jak zawsze.


Ot, siurpryza! Kościół jest gotycko-niegotycki, murowano-drewniany.


Część murowaną postawiono w pierwszej połowie XVI wieku w stylu ówczesnym i miejscowym, czyli gotyku mazowieckim – nie strzelistym, nie lekkim jak na Zachodzie, czy choćby w Małopolsce, a przysadzistym i masywnym. Ale za to z ornamentem z tak zwanych zendrówek, czyli mocniej wypalonych cegieł (ten ornament, to nigdy nie wychodził ówczesnym budowniczym idealnie równo). Murator wykonał też kolistą blendę, proroczo przewidując powszechne występowanie w naszych czasach we wsiach i w miastach formy anteny TV-sat. 
Okna powiększono w XVII wieku i dodano kaplicę w kolorystyce gaci Obeliksa.

W następnym stuleciu, w 1780 roku, do typowego gotyckiego chóru dodano typowo osiemnastowieczną drewnianą nawę, tworząc razem w ten sposób zupełnie nietypową, oryginalną i unikatową całość.


Wnętrze jawi się dużo bardziej jednorodne. A to dlatego, że drewniana nawa udaje budowlę murowaną, a murowane prezbiterium - drewnianą. Całość ma nastrój typowej wiejskiej parafii.


W ten sposób osiągnęliśmy najdalej na zachód wysunięty cel wyprawy. Gdyby wypuścić się jeszcze dalej niecałe 10 kilometrów w górę Wkry, dotarłoby się do Dziektarzewa, gdzie znajduje się kolejny późnomazowieckogotycki kościół, tym razem w całości ceglany, oraz podupadły a piękny drewniany dwór.

Ale że się już tam raz było przed laty wraz z zacną kompanią, a czas ucieka, pokręcimy się tylko po najbliższej okolicy i odbijamy na wschód. Tam musi być jakaś cywilizacja.





Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...