
Lojalnie uprzedzam, że umiarkowane zainteresowanie może wzbudzić niniejszy wpis li w PT warszawianistach.
Jest sobie - od XIII wieku, również w Polszcze - zakon dominikanów, OP, czyli Ordo Praedicatorum.
Dawniej - zakon żebraczy i kaznodziejski, intelektualiści średniowiecza, potem poniekąd naczelni inkwizytorzy, u nas - znane ofiary II najazdu Mongołów, propagatorzy pierogów itd.
Dziś - między innymi: pieszczochy warszawskiej publiczności uprawiającej tzw. churching, teohipsterów, dla których prowadzą sieć kościołów, słownie: dwa.
Jeden z dwóch kościołów dominikańskich, starszy, mignął na łamach tego blogu. Teraz, ruchem konika szachowego proszę przemieścić się na południe Warszawy. Komu zaś kondycja nie dopisuje, może skorzystać z metra. Na Służew.
Dawniej - wieś szlachecka, znana jako siedziba najstarszej parafii na terenie dzisiejszej stolicy (obecny kościół świętej Katarzyny, pierwotny erygowany we wspomnianym już interesującym XIII wieku).
Dziś - dzielnica Warszawy, włączona w jej granice tuż przed samą wojną światową MkII, zajmowana w dużym procencie przez znane osiedle mieszkaniowe wzniesione w czasach Edwarda z Sosnowca (zwanego też Edwardem z Limburgii).


Teutońskich herosów wyparli słowiańscy lokatorzy kwaterunkowi, tak zwana trudna młodzież, trudny wiek średni i trudna starość.

Tyle tytułem przydługiego wstępu w tło historyczno-geograficzne. Skierujmyż spojrzenie na samą przestrzeń zajmowaną przez OP.
Trójkątnoidalną połać między ulicą (uwaga! to nie zbieg okoliczności!) Dominikańską i wyrostkiem robaczkowym Nowoursynowskiej zajmują stary klasztor, nowy kościół, powierzchnia biologicznie czynna etc. Oraz niepozorny na pierwszy rzut oka budynek gospodarczy, który jest bohaterem niniejszego wpisu.
Jak wyczytać możemy na stronach służewskich, dawna wieś została wchłonięta przez królewskie dobra wilanowskie już w XVII wieku. W następnym stuleciu powstał tu folwark, a wraz z nim - istniejący do dziś budynek folwarczny.
Czy w istocie ma lat ponad 200? 250? Spójrzmy na zdjęcia i plany w tej przebogatej bibliotece, do której nie musimy fatygować organizmu, czyli do internetu.



Sięgając do jeszcze starszych źródeł - map sporządzonych w czasach Królestwa Kongresowego - przekonamy się, że niejednoznaczność kształtu założenia folwarcznego występuje i w nich. Znów, bez problemu rozpoznamy charakterystyczne trzy skrzydła obiektu południowego.
To, co mu towarzyszyło przyjmuje zaś różne formy - a to jakieś luźne zabudowania, a to regularny czworobok z dziedzińcem. W każdym razie - mamy poszlakę świadczącą o przynajmniej dwustuletnim istnieniu zachowanych reliktów.
A tak oto wygląda opisywana budowla obecnie, widziana już z perspektywy ludzkiej, czyli żabiej.
Do czego służyła? Można domyślać się, że przynajmniej w części były to stajnie albo obora.
W rozebranym niedawno zakończeniu widocznego skrzydła, wokół mniejszego wejścia, tkwiły jeszcze w murze spore zawiasy, świadczące o istnieniu wcześniej odrzwi dużo większych.
Skrzydło zachodnie zamyka piętrowy budynek (mieszkalny?), niedawno wyremontowany.
Miejmy nadzieję, że jest to znak, iż obiekt ten, przynajmniej przez jakiś czas, nie ulegnie dalszej anihilacji.
(Stan sprzed remontu można sprawdzić na zdjęciu p. Yorryka w serwisie Panoramio).
Czy jest w sali ekspert od rozwarstwiania i datowania budynków po formie cegieł?
Pobudka! Już koniec wycieczki w czasie i przestrzeni. To tylko teoria, ale być może mamy nowy wspaniały zabytek, prawdopodobnie częściowo przynajmniej jeszcze z czasów saskich. Nie jest to wprawdzie pałac Brühla, ale zawsze... Coś...
Dla wytrwałego czytelnika nagroda w pakiecie - bujające gołąbki starosłużewskie.
Niech Cię chudy byk - dwa razy musiałem wszystko przeczytać, żeby coś zrozumieć. I pamiętam tylko teohipsterów.
OdpowiedzUsuńPS. Xiądz (nie redaktor) Maj to stamtąd? Znaczy nie z klasztoru, tylko kościoła świętej Kaśki?
Faktów tyle, że nie wspomnę o uroczej zawiłości stylu, że jak kolega przedmówca idę czytać drugi raz;)
OdpowiedzUsuńOgólnie podoba mnie się;)
Na marginesie - bywają wizjonerzy, dziadek mój nieżyjący, aczkolwiek człek mądry, nie był tak przewidujący, budując sobie w latach dwudziestych ubiegłego wieku, willę szesnastopokojową - trudno mi sobie to nawet wyobrazić - nad Prutem, którą, rzecz jasna, stracił, a ja nie odziedziczyłam, bo gdyby - to dziś byśmy wszyscy plenery mogli tam organizować...
Wątek cegieł wygląda mi na tzw. 'Wątek Forteczny' - 2 połowa XIX wieku; cegły ułożone warstwami wyłącznie główkowymi, ale certyfikowanym ekspertem nie jestem.
OdpowiedzUsuńCertyfikowani rzeczoznawcy MKiDN dostępni o tu:
http://www.nid.pl/UserFiles/File/pliki%20do%20pobrania/Lista%20Rzeczoznawc%C3%B3w%20MKiDN.pdf
Gmeranie po starych mapach zawsze skutkuje ciekawymi odkryciami. Chyba nawet nie kojarzę kościoła, w tych rejonach bywam najczęściej pod ziemią ;)
OdpowiedzUsuńI am I - spoko, ja też właśnie to przeczytałem pierwszy raz i nie zrozumiałem.
OdpowiedzUsuńxiądz - chyba ten. aczkolwiek kościół św. Kaśki stoi trochę dalej, co pewnie wiesz.
Ikroopka - jej Bohu, jak to musiało być piękne, ta willa nad Prutem...
SV - jak to?! II połowa XIX w? cała teoria ma legnąć w ceglanych gruzach?
ale, ale, tam są i wozówki. może to wątek folwarczny? ;-)
Lav. - kojarzysz, kojarzysz (chyba że się faktycznie nie wynurzasz):
http://warszawamoimoczkiem.blogspot.com/2009/10/koscio-sw-dominika.html
No bardzo ciekawe z przyczyn infantylnych i pięknie dziękuję za pobudzający wyobraźnię materiał. Czuję się teraz mocniej osadzony w kulturowym dziedzictwie Polski, Europy i świata.
OdpowiedzUsuń..tylnych? to się cieszę.
Usuńaczkolwiek mądrzy ludzie mówią, że te cegły pachną im "point de reveries, messieurs".
to bardzo być może. sam zarys budowli mógł sie nie zmienić, a ona sama tak. na przykład wskutek pożaru.
z drufiej strony, nie byłbym tak prędki, gdybym osobiście nie znał podwarszawskiej chałupy, o której wszyscy mówią, że 200 wiosen miała. zanim się rozpadła...